menu

Langner-Matuszczyk Hanna – Oni swoich wspomnień już nie napiszą…

Langner-Matuszczyk Hanna – Oni swoich wspomnień już nie napiszą…

Autorką poniższego artykułu, którego oryginalną formę zachowujemy,  jest dr Hanna Langner-Matuszczyk  –  emerytowana adiunkt Instytutu Matematyki Politechniki Wrocławskiej, współautorka monografii pt. „Aby pamięć przetrwała. Pracownicy i studenci Politechniki Wrocławskiej, którzy przeszli przez niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady 1939-1945″.  Autorka przybliża historie życia Ryszarda Ampuły, Dionizego Ampuły, Jadwigi Antonii Felicji Gadomskiej oraz Jerzego Miszczuka – byłych więźniów obozu Dulag 121, a następnie obozów koncentracyjnych,  którzy po II wojnie światowej związali swoje losy z Politechniką Wrocławską.

Bracia Ampułowie – Ryszard i Dionizy oraz Jadwiga Antonia Felicja Gadomska i Jerzy Miszczuk – to czworo Dzieci Powstania Warszawskiego 1944, którym winni jesteśmy szczególną pamięć. Bo choć w Warszawie mieszkało wówczas tysiące dzieci podobnych do nich i nie tylko oni po wyrzuceniu przez Niemców ze swoich rodzinnych domów znaleźli się w obozie przejściowym w Pruszkowie, jednakże nie wszystkie warszawskie dzieci po przymusowym pobycie w Durchgangslager 121 jeszcze przeszły przez piekło niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady. Tych czworo dzieci nie miało takiego szczęścia… Ich imiona i nazwiska poznałam podczas kwerendy mającej na celu odnalezienie byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady 1939-1945, którzy po wojnie poprzez pracę lub studia  związali swoje losy z Politechniką Wrocławską. Kwerendę tę, z inspiracji i pod egidą Profesora Wacława Kasprzaka, prowadziłam wspólnie z Barbarą Brandt-Golecką Kierownik Archiwum Politechniki Wrocławskiej oraz archiwistą Tomaszem Broczkiem. W trakcie czteroletnich poszukiwań odnaleźliśmy 107 takich byłych więźniów. Przy czym większości z nich już nie ma wśród nas…

Bracia Ampułowie swoich wspomnień na pewno już nie napiszą… Ustaliliśmy, że Dionizy Ampuła zmarł 21 maja 1987 roku, a Ryszard Ampuła – 22 lata później, 20 maja 2009 roku. Natomiast dalszych losów Jerzego Miszczuka i Jadwigi Antonii Felicji Gadomskiej nie udało się nam poznać. Nie wiemy, czy kiedykolwiek dotrze do nich apel Zarządu Stowarzyszenia Dzieci Powstania Warszawskiego 1944 o nadsyłanie powstańczych wspomnień. Być może, że i oni też już od nas odeszli… I dlatego odpowiadam na ten apel poniekąd również w ich imieniu, aby jak najtrwalej ocalić od niepamięci nie tylko braci Ampułów, ale i Jadwigę Antonię Felicję Gadomską oraz Jerzego Miszczuka.

Ryszard Ampuła, najmłodszy z czworga dzieci, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego miał 8,5 roku. Natomiast najstarszy z nich – Dionizy Ampuła – miał wtedy już prawie lat piętnaście. Mieszkali na warszawskim Kole wraz z matką – Heleną Ampuła z domu Milka. Ich ojca już od ponad czternastu miesięcy nie było w Warszawie, albowiem Andrzej Ampuła – przedwojenny zawodowy podoficer Wojska Polskiego, a od pierwszych dni okupacji niemieckiej żołnierz polskiego podziemia, w dniu 10 maja 1943 roku, po przegranej potyczce z Niemcami pod Radomiem, został aresztowany i osadzony w więzieniu Gestapo w Radomiu. Po  ponad czteromiesięcznym śledztwie, 2 października 1943 roku wywieziono go do KL Auschwitz, skąd 6 lutego 1944 roku został przetransportowany do KL Flossenbürg, a stamtąd do podobozu KL Mauthausen w Passau.

Dionizy Ampuła – od roku 1943 harcerz konspiracyjnych Szarych Szeregów – w ostatnich dniach lipca 1944 roku został członkiem plutonu łącznikowego Batalionu „Zośka”. Gdy w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku wysłano go z rozkazem na Koło, przy okazji odwiedził matkę i brata. I wraz z nimi został aresztowany podczas obławy na mieszkańców Koła, urządzonej przez Niemców po rozbiciu walczących w tej dzielnicy polskich oddziałów powstańczych zgrupowania Obwodu Armii Krajowej „Wola” dowodzonych przez poruczników Romualda Podwysockiego ps. „Ostoja” i Aleksandra Połońskiego ps. „Gromada”.

Obaj bracia Ampułowie oraz ich matka przybyli do Durchgangslager 121 rankiem 7 sierpnia 1944 roku po całonocnym marszu z Warszawy do Pruszkowa, w grupie około trzech tysięcy warszawiaków ocalałych z Rzezi Woli. W Durchgangslager 121 w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku znalazła się również – wówczas trzynastoletnia – Jadwiga Antonia Felicja Gadomska wraz z matką Felicją Gadomską z domu Poraj-Biernacką, a w czwartek, 10 sierpnia 1944 roku – wówczas dwunastoletni Jerzy Miszczuk wraz ze swoim starszym o pięć lat bratem Ryszardem oraz rodzicami Stanisławą i Aleksandrem.

Jadwigę Antonię Felicję Gadomską i jej matkę – po selekcji przeprowadzonej w Pruszkowie we wrześniu 1944 roku – wywieziono do KL Mauthausen-Gusen, skąd dwa miesiące później zostały przetransportowane do obozu przejściowego w Linzu, na którego obrzeżach znajdował się KL Mauthausen. Stamtąd miały trafić na roboty przymusowe. Z Linzu udało im się zbiec i zakończenia wojny szczęśliwie doczekały u dalekiej rodziny w Polskiej Wsi, we wrześniu 1939 roku włączonej wraz z całą Wielkopolską do III Rzeszy Niemieckiej.

Mniej szczęśliwie potoczyły się dalsze losy Heleny, Ryszarda i Dionizego Ampułów oraz dalsze losy Jerzego Miszczuka i członków jego najbliższej rodziny. Już w piątek, 11 sierpnia 1944 roku wszystkich załadowano do wagonów towarowych, a następnego dnia pierwszym zbiorowym transportem cywilnej ludności Warszawy trafili do KL Auschwitz.

Na podstawie częściowo zachowanych dokumentów obozowych oraz danych szacunkowych ustalono, że wśród co najmniej 1,3 miliona osób deportowanych do obozu Auschwitz-Birkenau było około 232 tysiące dzieci i młodocianych poniżej osiemnastego roku życia. Na ogółem 400 tysięcy więźniów zarejestrowanych w obozie, liczba zarejestrowanych dzieci i młodocianych przekracza 23500. Z obozu przejściowego w Pruszkowie przywieziono w sierpniu i wrześniu 1944 roku ponad 13 tysięcy mieszkańców Warszawy, w tym co najmniej półtora tysiąca niemowląt, dzieci i młodocianych.

Nie znamy numerów obozowych Heleny Ampuły i Stanisławy Miszczuk. Wiemy jedynie, że zostały osadzone w KL Auschwitz II – Birkenau. Ryszardowi Ampule w trakcie rejestracji w KL Auschwitz nadano numer 192791, a jego bratu – numer 192790. Po niespełna czterech miesiącach, 8 grudnia 1944 roku Dionizego Ampułę przewieziono do KL Flossenbürg, w którym po otrzymaniu numeru 38671 został skierowany do pracy w komandzie Zschachwitz koło Drezna.  Jerzy Miszczuk w dniu 12 sierpnia 1944 roku otrzymał numer 191655, jego ojciec – numer 191654, a brat – numer 191656. W połowie września 1944 roku Aleksander i Ryszard Miszczukowie zostali wywiezieni do KL Natzweiler, w którym obaj zginęli: ojciec Jerzego – 9 grudnia 1944 roku, a brat – 27 stycznia 1945 roku. Jerzy Miszczuk – jako małoletni – początkowo został osadzony w obozie kobiecym w Birkenau, ale w pierwszych dniach września 1944 roku przeniesiono go do obozu męskiego. W grudniu 1944 roku zachorował na tyfus i zapalenie płuc i trafił do baraku szpitalnego. Od śmierci w komorze gazowej uratował go jego dzień urodzin – 20 kwietnia – będący również dniem urodzin Adolfa Hitlera kanclerza III Rzeszy Niemieckiej. Gdy tę datę  spostrzegł esesman przeprowadzający selekcję, to Jerzego Miszczuka nawet polecił szczególnej opiece obozowego lekarza. Dzięki temu Jerzy Miszczuk – jeszcze nie całkiem zdrów – w dniu 11 stycznia 1945 roku, ostatnim ewakuacyjnym transportem kolejowym z KL Auschwitz, został wywieziony razem ze swoją matką do podobozu KL Sachsenhausen w Berlinie-Blankenburgu.

Tym samym transportem do Berlina-Blankenburga przewieziono Ryszarda Ampułę wraz z jego matką, z którą również i on został połączony w trakcie ewakuacji KL Auschwitz-Birkenau. Podczas podróży kobiety musiały podpisać zobowiązanie, że nikogo nie powiadomią o poprzednim miejscu pobytu.

Obóz Berlin-Blankenburg znajdował się na północny wschód od centrum miasta, w dzielnicy Blankenburg-Buchholz przy Bahnhofstrasse 1 i nosił oficjalną nazwę „Wohnlager Auswaertiger Arbeiter”. Obóz ten, będący faktycznie komandem roboczym KL Sachsenhausen-Oranienburg, został wyzwolony przez oddziały Armii Czerwonej 23 kwietnia 1945 roku.

Trzy dni wcześniej wyruszyła w kierunku Dachau piesza kolumna ewakuacyjna więźniów podobozu KL Flossenbürg w Zschachwitz koło Drezna. Dionizemu Ampule udało się szczęśliwie zbiec z tego Marszu Śmierci i w ostatnich dniach wojny jeszcze walczył z Niemcami; początkowo w szeregach Armii Czerwonej, później jako żołnierz 2. Armii Wojska Polskiego.

Ryszard Ampuła wrócił do Polski z ciężko chorą matką, która po przeprowadzanych na niej w obozie Auschwitz II – Birkenau doświadczeniach pseudomedycznych była całkowicie niezdolna do pracy. Zamieszkali w Poznaniu. Tam – po zakończeniu działań wojennych – odnalazł ich Dionizy Ampuła. A ponieważ Andrzej Ampuła – po wyzwoleniu podobozu KL Mauthausen w Passau  – nie wrócił do Polski, Dionizy Ampuła został jedynym żywicielem rodziny. Do 1949 roku pracował na stanowisku sekretarza Sekcji Młodzieżowej Okręgu Poznańskiego Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, następnie jako kierownik sekcji planowania w Zakładzie S-10 Dyrekcji Przemysłu Miejscowego. Z trudem łącząc pracę z nauką, ukończył w Poznaniu szkołę średnią, a po zaliczeniu roku zerowego został przyjęty na Wydział Prawno-Ekonomiczny Uniwersytetu Poznańskiego. Stan zdrowia matki i kłopoty finansowe zmusiły go jednak do zaniechania studiów.

Ryszard Ampuła rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Wrocławskiej w roku 1954. Przerwał je 30 września 1957 roku, aby podjąć pracę zarobkową z powodu ciężkich warunków materialnych rodziny. Dionizy Ampuła pracował w Politechnice Wrocławskiej na stanowisku kierownika Działu Socjalnego od  6 października 1970 roku do 27 stycznia 1971 roku. Jadwiga Antonia Felicja Gadomska pracowała w Politechnice Wrocławskiej od 1 grudnia 1954 roku do 30 kwietnia 1955 roku na stanowisku referendarza, pełniąc obowiązki sekretarki w Katedrze Marksizmu-Leninizmu. Jerzy Miszczuk w dniu 1 października 1970 roku rozpoczął studia dla pracujących na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Wrocławskiej. Tytuł inżyniera mechanika uzyskał na Wydziale Mechanicznym 8 kwietnia 1974 roku.

Dalsze ich losy opisaliśmy w monografii Aby pamięć przetrwała. Pracownicy i studenci Politechniki Wrocławskiej, którzy przeszli przez niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady 1939-1945, opublikowanej  w listopadzie 2018 roku przez Oficynę Wydawniczą Politechniki Wrocławskiej. Przy czym o osadzeniu braci Ampułów i ich rodziców w KL Auschwitz oraz o losach matki Jerzego Miszczuka w obozie Berlin-Blankenburg dowiedzieliśmy się od Pana mgra inż. arch. Jacka Adama Kruczkiewicza – również Dziecka Powstania Warszawskiego 1944 i byłego więźnia obozów Durchgangslager 121, KL Auschwitz-Birkenau oraz podobozu KL Sachsenhausen w Berlinie-Blankenburgu, absolwenta Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej z roku 1958, któremu w tym miejscu raz jeszcze najserdeczniej dziękuję w imieniu własnym i w imieniu współautorów tej monografii – Barbary Brandt-Goleckiej oraz Tomasza Broczka – za niezwykle życzliwą pomoc udzieloną nam zarówno w trakcie kwerendy, jak i podczas późniejszych prac redakcyjnych nad monografią.

Dodaję, iż krótka nota biograficzna Jerzego Miszczuka znajduje się w opracowanej przez Jana Gontarza, Witolda Godyckiego, Tadeusza Sulimę i Halinę Bartyńską-Korczak Historii Okręgu Dolnośląskiego Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych 1946-2002, wydanej we Wrocławiu w roku 2003, a w internetowej bazie danych Programu „Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką” – dostępnej pod adresem www.straty.pl – znajdują się krótkie informacje nie tylko o Jerzym Miszczuku, ale i o Ryszardzie i Dionizym Ampułach oraz o Jadwidze (Antonii Felicji) Gadomskiej (córce Feliksa i Felicji).

I o żadnym z nich nie wolno nam zapomnieć, albowiem najtragiczniejszy los spotkał te wszystkie Dzieci Powstania Warszawskiego 1944, które po przymusowym wysiedleniu z rodzinnego miasta do Durchgangslager 121 w Pruszkowie jeszcze przeszły przez piekło niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady.

Powiązane hasła

”None