menu

23 CZE

23 CZE

1923

Wianki. Czy dlatego, że tradycje w obecnych czasach demokratycznych coraz mniej mają zwolenników, czy dlatego, że pogoda nie dopisała, dość, że wieczorem dnia 23 czerwca pusto było nad Utratą. Nawet orkiestra nie zwabiła tłumów. Tylko gorące zwolenniczki puszczania wianków błądziły nad wodą.

„Echo Pruszkowskie” z 1 VII 1923 r.

1929

Ks. Edward Tyszka (pierwszy z lewej) i architekt Czesław Domaniewski (drugi z prawej) na terenie budowy. Książnica Pruszkowska

Dnia 23 ѴІ katolicy w Pruszkowie przeżyli bardzo doniosłą uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod kościół w Pruszkowie. Wprawdzie imponujący w swej architekturze i ogromie kościół już od kilku lat służy miejscowym parafjanom. Jest on jednak dopiero częściowo wykończony, brak bowiem dotychczas prezbiterium. Zło żyły się ima to różne przyczyny, a między niemi niepoślednią rolę odegrała zawierucha wojenna. Dopiero teraz dzięki niezmordowanej pracy ks. prób. E. Tyszki budowa kościoła zda się zbliżać do końca. Uroczystą Sumę celebrował ks. dziekan Dąbrowski, a Słowo Boże głosił ks. prałat Podbielski, delegat Kurji Arcybiskupiej. Po skończonej Sumie procesja przeszła z kościoła do założonych fundamentów gdzie ks. prób. Tyszka wygłosił przemówienie pełne wiary w dokończenie ukochanej pracy i omówił historję budowy kościoła w Pruszkowie. Następnie odczytał akt erekcyjny, poczem akt ten został podpisany przez członków Komitetu, budowy, przedstawicieli organizacji katolickich i społecznych. Delegat biskupi, ks. prałat Podbielski poświęcił kamień węgielny i fundamenty, poczerni akt erekcyjny został zamurowany w fundamentach. Uroczyste ,,Te Deum“ zakończyło tą podniosłą chwilę, która ma długo pozostanie w pamięci obecnych. Od tej chwili ostateczne wykończenie kościoła w Pruszkowie nastąpi już bardzo prędko.

„Głos Pruszkowa” z 14 VII 1929 r.

1936

W najbliższy wtorek dnia 23. VI. r. b. „Studio Teatralne” przy Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” daje premjerę nowej sztuki p.t. „R. H. Inżynier”. Jest to trzyaktowa komedja, która barwnością i dowcipem djalogów skrzy się barwami tęczy. Toteż kierownicy „Studia” wyrażają nadzieję, że publiczność tłumnie przybędzie na premjerę i dalsze „wtorkowe” przedstawienia, które zadowolą najwybredniejsze gusta. Dodać musimy , że „R. H. Inżynier” „szedł” w Warszawie 55 razy.

„Głos Pruszkowa” z 21 VI 1936 r.