menu

Na wycieczkę 3: Pęcice-Chlebów-Komorów

Na wycieczkę 3: Pęcice-Chlebów-Komorów

Zapraszamy do zapoznania się z trzecią propozycją z wakacyjnego cyklu wycieczkowego po powiecie pruszkowskim. Tym razem zachęcamy do rowerowej eksploracji południowo-wschodnich okolic Pruszkowa. Siedemnastokilometrowa trasa wiedzie przez dawne folwarki i wsie Pęcice, Chlebów i Komorów. Na szlaku atrakcje historyczne oraz przyrodnicze, wśród nich: dawny młyn, masoński dwór, miejsca wojennych potyczek, uroczysko, nadrzeczne moczary, staw młyński, sanatorium, terier z brązu i wiele innych. Zachęcamy do zaopatrzenia się w termosy i kanapki i ruszenia w trasę. Dla Państwa wygody jest ona również dostępna w google maps, aby łatwiej z niej skorzystać na szlaku. Serdecznie zapraszamy.

Pęcice, Chlebów, Komorów

Długość trasy: ok. 17 kilometrów

Link do google maps: Pęcice-Chlebów-Utrata-Komorów

1. Start – WKD Pruszków

Trasę wycieczki do Pęcic, Chlebowa i Komorowa rozpoczynamy na stacji kolejki WKD Pruszków, z której ul. Ewy a następnie Andrzeja dojeżdżamy do Alei Armii Krajowej (po kilkuset metrach zmienia nazwę na Pęcicką), którą kierujemy się na wschód w kierunku Pęcic.

2. Majątek Pęcice

Kilkanaście metrów za przystankiem autobusowym Pęcice warto skręcić w odchodzącą od ul. Pęcickiej szutrową drogę, która doprowadzi nas do zabytkowego jazu na Utracie, który spiętrza wodę na potrzeby funkcjonującego do dziś gospodarstwa rybackiego. Pierwsze wzmianki o wsi Pęcice pochodzą z początku XV w., kiedy należała ona do rodziny Pierzchałów. W „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego” czytamy, że do majątku Pęcice należały także osady Szamoty, Reguły i Kuchy. We wsi, która w 1827 roku liczyła 30 dymów, znajdowała się szkoła początkowa i kościół drewniany, a w skład majątku wchodziły rozległe pola uprawne (ponad 400 morg), łąki kośne, gospodarstwo rybackie i las. Obecnie dworski park należy do prywatnego właściciela i nie jest dostępny dla zwiedzających, jest jednak kilka miejsc, z których widać zabytkowe zabudowania dawnego folwarku. Jednym z nich jest właśnie jaz, gdzie zza siatki podziwiać można zasilany wodami Utraty staw należący do powstałego w XIX wieku parku oraz znajdującą się po jego drugiej stronie rządcówkę zbudowaną w 1786 roku.

3. Młyn

Jadąc dalej Pęcicką warto na chwilę skręcić w szutrową drogę tuż za mostkiem na Utracie. Po kilkunastu metrach ukaże nam się popadający w ruinę budynek z początku XIX wieku, który pełnił niegdyś rolę folwarcznego młyna. Za bramą odsłonią nam się kolejne XIX-wieczne zabudowania folwarku Pęcice.

4. Krzyż

Kilkadziesiąt metrów dalej przy drodze okrążającej przydworski park znajduje się zabytkowy krzyż ufundowany w 1856 roku przez ówczesnego dziedzica Pęcic Leona Popławskiego, który był właścicielem dóbr pęcickich w latach 1832-1862.

5. Dwór w Pęcicach

Przy rondzie Orląt Pęcickich znajduje się brama wjazdowa do pęcickiej posiadłości. U końca parkowej alei, pod gęstym okapem starych drzew widoczny jest dwór w Pęcicach zbudowany w latach 1808-1809 według projektu znanego architekta Fryderyka Alberta Lessela (1767-1822) – autora projektów m.in. kilku warszawskich pałaców: Branickich, Szaniawskich i Zamoyskich. Zleceniodawcą był ówczesny właściciel Pęcic Paweł Sapieha, który zbudował dwór głównie z myślą o siedzibie wolnomularzy zrzeszonych w towarzystwie „Braci Polaków Zjednoczonych na Wschodzie” – loży masońskiej skupiającej zwolenników cesarza Napoleona. W 1832 roku posiadłość odkupił Leon Popławski. W trakcie I wojny światowej w wyniku potyczki wojsk niemieckich i rosyjskich został w dużej mierze zniszczony. W latach 1919-1923 został odbudowany. To wówczas pojawiła się inskrypcja „Jam dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie”, którą na jego frontonie polecił umieścić jego właściciel Antoni Eustachy Marylski – publicysta i poseł na sejm II Rzeczypospolitej.

6. Cmentarz wojskowy z 1914 r.

Kilkadziesiąt metrów od pałacowej bramy, na malowniczym wzgórku znajduje się cmentarz, na którym pochowani są żołnierze armii niemieckiej i rosyjskiej, wśród nich służący w nich Polacy, którzy zginęli podczas „Bitwy o Pruszków”. 11 październiku 1914 roku wojska niemieckie dotarły do Pruszkowa, gdzie stacjonowały wojska rosyjskie. Dzień później rozpoczęła się trwająca do 18 października „Bitwa o Pruszków”. Wojska niemieckie zajęły także Pęcice, ale po przegranej potyczce z wojskami carskimi zostały odparte. W trakcie potyczki jedno ze stanowisk niemieckich znajdowało się zaledwie 200 metrów od pęcickiego dworu. Jego ówczesny właściciel, Antoni Marylski, tak wspominał artyleryjską bitwę, która rozegrała w najbliższym sąsiedztwie majątku:

Po południu zerwał się silny ogień karabinowy. Rosjanie ze wzgórza panującego nad doliną Utraty, obsypywali gradem kul pozycję niemiecką, bronioną rowem, znajdującym się o 200 kroków od dworu. Trzeba było siedzieć za ścianami, gdyż kule przez okna wpadały, jak muchy,do pokoi. Ludzie ze wsi okolicznych ściągali do dworu i chowali się w piwnicach. Przed domem rozległ się wrzask żołnierski. Stał oficer saski w towarzystwie tych samych hultai, którzy mnie z rana obrabowali. Wyszedłem z synem do niego. Nie ukrywał swej żołdackiej wściekłości i żądał, aby mu przynieść natychmiast całą broń, jaką we dworze posiadamy. Mnie zatrzymał jako zakładnika, syna mego posłał po strzelby. Zaprezentowałem mu się, co go stropiło i wykrztusił z siebie jakiegoś Schultza, czy Schmitta, bo dobrze nie pamiętam, które mi z tych historycznych nazwisk wymienił. Na widok uśmiechających się bezczelnie i wyzywająco opryszków wpadłem w gniew: „Panie—mówiłem mu podniesionym głosem— ci pańscy ludzie z rana mnie okradli i oprócz tego zadenuncjowali, przecież pan im tego nie puści płazem”. Wyjął zegarek: „Jak za minutę nie będzie broni—odparł—aresztuję pana”. Na szczęście zjawił się mój syn, dźwigając kilka strzelb myśliwskich, oraz stary winczester, żołnierze pochwycili ten arsenał i cały korowód „elektorskich” pośpiesznie się oddalił, bo kule gwizdały nie na żarty (..) We framudze okna południowego usiadłem ze swoim synem; patrzyliśmy przed siebie i wsłuchiwaliśmy się w odgłosy bitwy. Przez lukę między drzewami za stawem i rzeką przesunął się pośpiesznie oddział piechoty niemieckiej; ledwiezniknął, gdy w temże miejscu padł granat rosyjski, podnosząc słup ziemi wysoko w górę. Szrapnele poczęły pękać w powietrzu, deszcz kul ołowianych odbijał się z głuchym łoskotem o wodę stawu. Dwa łabędzie, płoszone tym hałasem, płynęły wolno i z godnością w kierunku trzcin, w których się ukryły. Od południa zza wsi odpowiadać zaczęła artylerja niemiecka i jej granaty w rzucie przenośnym leciały nad domem. W powietrzu zafurkotały dwa areoplany rosyjskie. Szybując tak spokojnie, jak przed chwilą łabędzie po zwierciadle wodnem, nie przyśpieszały lotu, unosiły się nad ziemią w wieńcu błysków pękających pocisków nieprzyjacielskich i podążały ku lasom otaczającym widnokrąg. Granaty rosyjskie z coraz większą zawziętością szukały Niemców. Wysokie kłęby ziemi raz po raz wystrzeliwały w powietrze, zbliżając się coraz bardziej ku nam, kilka granatów pękło nad stawem, bryzgając smugami wody, potem jeden wybuchnął przed samym dworem. Wstaliśmy ; była to bowiem ostatnia chwila zejścia do piwnicy. (…)

Wojskom niemieckim ostatecznie udało się zająć Pruszków i okolice i to bez jednego wystrzału, ale dopiero w lipcu 1915 roku.

6. Cmentarz powstańczy

Po drugiej stronie ulicy Pęcickiej w kierunku wsi znajduje się kolejna nekropolia, tym razem z okresu II wojny światowej. 2 sierpnia 1944 roku oddziały powstańcze Armii Krajowej IV obwodu wycofywały się z Ochoty w kierunku Sękocina. Na drodze prowadzącej z Reguł do Pęcic powstańcy napotkali niemieckich żołnierzy. Wywiązała się walka, w której z początku przewagę mieli żołnierze AK, wkrótce jednak z pobliskiego dworu w Pęcicach nadciągnęły niemieckie posiłki. W bitwie poległo 31 powstańców, a kolejnych 67 wzięto do niewoli. 60 z nich stracono jeszcze tego samego dnia na terenie pęcickiej cegielni. Z około 500 powstańców do lasów sękocińskich, a następnie chojnowskich dotarła grupa około 300 osób. W 1946 roku dokonano ekshumacji a szczątki poległych złożono na terenie dworskiego parku, gdzie dziś znajduje się pomnik-mauzoleum, który co roku jest celem Rajdu Turystyczno-Krajoznawczego „Po kamienistej drodze”. 

7. Kościół pod wezwaniem św. Piotr i Pawła i cmentarz

Jadąc dalej ul. Pęcicką wzdłuż dworskiego parku po kilkuset metrach po prawej stronie ukaże się kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła. Historia pęcickiej parafii sięga przełomu XIII i XIV wieku. Z pochodzących z XVII w. dokumentów wiemy, że obejmowała ona tereny kilkunastu okolicznych wsi, wśród nich m.in. Pęcice, Sokołów, Komorów, Wolicę, Pruszków, Wypędy, Janki, Sękocin i Reguły. Pierwszy drewniany kościół, ufundowany przez rodzinę Rusieckich, spalił się na początku XVIII w,. kolejny, również z drewna, zbudowany ok. 1749 r. z inicjatywy dziedzica Pęcic Stanisława Sobolewskiego, także uległ pożodze. Dzisiejszy murowany kościół ufundowany przez Antoniego Korwin-Bieńkowskiego, kolejnego właściciela dóbr Pęcice, zbudowano w latach 1824-1832 według projektu znanego architekta Chrystiana Piotra Aignera, prawdopodobnie twórcy projektu pruszkowskiego pałacu, dziś od jego ostatnich właścicieli zwanego pałacykiem Potulickich. Jak czytamy na stronie pęcickiej parafii ok. 1883 r. liczyła ona 1718 wiernych, a w cztery lata później już 1869 osób. W trakcie „Bitwy o Pruszków” kościół, plebania i zabytkowa dzwonnica uległy znacznym zniszczeniom. Świątynię wraz z dzwonnicą odbudowano w pierwszej połowie lat 20. Warto zajrzeć także do środka kościoła, gdzie w prawym skrzydle ołtarza znajduje się obraz Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej wzmiankowany już w 1673 r, osiemnastowieczna marmurowa chrzcielnica oraz umieszczony w kruchcie fragment marmurowego nagrobka Andrzeja Chądzyńskiego z 1632 r.

Znajdujący się w sąsiedztwie pęcickiego kościoła cmentarz założony został w pierwszych latach XIX wieku. Na szczególną uwagę zasługują XIX-wieczne pomniki nagrobne rodzin właścicieli pęcickich dóbr – Popławskich, Tarczewskich i Marylskich, a także pochodzący z 1845 r. grobowiec Heleny Radwanowej z jej profilem oraz poruszającym epitafium:

Pamięci Heleny z Tarczewskich Radwanowej zgasłej dnia 18 września 1845 r. w 25 roku życia kamień ten wzniósł pogrążony w żalu Mąż w dowód uwielbienia jej cnoty jako Córki, Siostry, Małżonki, Matki

8. Uroczysko Chlebów

Jadąc dalej ul. Pęcicką na południe dojedziemy do Uroczyska Chlebów, które swoją nazwę zawdzięcza nieistniejącemu już dziś folwarkowi. Jego zabudowania mieściły się na północnym  skraju wchodzącego w skład majątku lasu. Po zabudowaniach folwarku widocznych jeszcze na międzywojennych mapach nie pozostał ślad. Dziś Uroczysko Chlebów to popularne miejsce rekreacji mieszkańców Komorowa i Pęcic i jeden z najbardziej urokliwych lasów na terenie powiatu pruszkowskiego. Choć większość jego obszaru zajmuje las sosnowy, na jego terenie znajdują się także dębiny, a w miejscach gdzie teren obniża się ku dolince Utraty także pozostałości nadrzecznego olsu. Mimo niewielkich rozmiarów Chlebowski las kryje wiele przyrodniczych niespodzianek. Obok wielu gatunków leśnych ptaków (m.in. zięby, świstunki leśnej, wilgi czy kukułki) na ścieżce spotkać można kunę, sarnę, a czasem nawet łosia. Serdecznie zachęcamy do samodzielnego odkrywania i gubienia się na leśnych ścieżkach. Uroczysko nie jest na tyle duże, aby z łatwością nie znaleźć dróżki prowadzącej na główny szlak.

9. Mostek na Utracie

Dojeżdżając leśnym duktem do asfaltowej drogi (ul. Na Skraju) skręcamy w prawo, dojeżdżając do mostka na Utracie, obok którego znajduje się urokliwa przydrożna kapliczka. Warto zwrócić też uwagę na znajdujące się tuż przy mostku stanowisko lepiężnika różowego – rośliny z rodziny astrowatych, której liście mogą dochodzić nawet do 60 cm średnicy, będąc największymi liśćmi wśród roślin polskiej flory.

10. Dolina Utraty

Dolina Utraty

Za kilkadziesiąt metrów i przejeżdżając przez mostek na Utracie ponownie skręcamy w prawo w polną drogą prowadzącą w dół rzeki w kierunku zalewu w Komorowie urokliwą doliną Utraty. Ścieżka prowadzi na skraju podmokłych łąk i trzcinowisk, poprzecinanych licznymi kanałkami, które zasilane są wodą dzięki bobrowym tamom na Utracie. Warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać śpiewu ptaków – charakterystycznie odzywającej się kukułki i wilgi, dobiegających z trzcinowisk głosów trzcinniczka, trzciniaka, rokitniczki i brzęczki, a popołudniem i wieczorem buczenia bekasa kszyka. Taki krajobraz – turzycowisk i okresowo zalewanych łąk poprzecinanych olsowymi zagajnikami – rozciągał się niegdyś wzdłuż całego biegu rzeki. Teraz to rzadkość. W ciągu ostatnich stu lat dolina Utraty została w większości jej biegu osuszona, a rzeka uregulowana.

Uwaga, ścieżka, szczególnie po obfitych opadach, może być miejscami błotnista!

12&13. Zalew Komorowski

Grążele w ujściu Utraty

Jadąc cały czas wzdłuż doliny Utraty dojeżdżamy do Zalewu Komorowskiego. Na początek warto spojrzeć na jego taflę z mostku znajdującego się przy ujściu Utraty. Naszym oczom ukażą się pięknie kwitnące od maja sierpnia grążele żółte. Zalew objeżdżamy jednak ścieżką prowadzącą od zachodniej („lewej strony”, patrząc z mostku), która doprowadzi nas do niebieskiego jazu spiętrzającego wodę na rzece. W jego okolicach już w XVIII w. mieścił się młyn, który mielił zboże dla majątku Komorów. Zalew, dziś miejsce rekreacji mieszkańców miasteczka, jest właśnie pamiątką po funkcjonującym do pierwszych lat po II wojnie młynie. Historia Komorowa sięga XV wieku, kiedy pojawiają się w rejestrach sądowych pierwsze wzmianki o osadzie i jej właścicielach – rodzinie Komorowskich. Majątek miał wielu właścicieli, wśród nich rodziny Chądzyńskich, Sobolewskich i Kaliszów. Do ostatnich dekad XIX stulecia, kiedy do osady zaczęli przybywać na willegatury pierwsi letnicy ze stolicy, Komorów pozostawał osadą stricte rolniczą.

14. Sanatorium

Wjazd na teren parku, w głębi budynek dawnego sanatorium

Znad zalewu udajemy się, przejeżdżając przez jaz na Utracie, w kierunku wschodnim ul. Dziką, skręcamy w lewo w ul. Leśną, a następnie, dojeżdżając do mostka nad Utratą, znów w lewo w ul. Sanatoryjną. Po kilkuset metrach dojedziemy do bramy prowadzącej na teren parku dworskiego. W miejscu, gdzie do końca XIX wieku mieścił się drewniany dwór, na początku XX w. powstało tam stylizowane na pałac sanatorium, założone z inicjatywy lekarzy szpitala tworkowskiego dr. Knopfa i dr. Kopczyńskiego. Niestety, podczas dokonanej w latach 60. renowacji bryłę budynku uproszczono, niszcząc zabytkową wieżyczkę myśliwską i zdobiące budynek ornamenty. Przez kilkadziesiąt lat, aż do 2015 r., mieścił się tu Oddział Leczenia Zaburzeń Nerwicowych, będący filią Szpitala Nowowiejskiego, a następnie Tworkowskiego.

15. Aleja pomnikowych drzew

Spod bramy sanatorium kierujemy się dalej ul. Pęcicką w kierunku ronda, na którym skręcamy w lewo w al. Kasztanową, a na kolejnym rondzie w Aleję Marii Dąbrowskiej. Jej początek znaczy kapliczka ufundowana w 1922 r. przez Marię i Józefa Markowiczów – ówczesnych właścicieli Komorowa. To właśnie Markowicz – w międzywojniu poseł na sejm – rozpoczął przerwaną wybuchem I wojny światowej parcelację majątku. Pierwsze domy letniskowe w stylu otwockim przy szosie komorowskiej, później ochrzczonej nazwiskiem sławnej pisarki, zaczęły powstawać już w ostatnich dekadach XIX w. Letnicy przybywali do Komorowa koleją warszawsko-wiedeńską, a następnie tramwajem konnym, który na początku wieku kursował do Komorowa spod stacji w Pruszkowie. Jednak dopiero sprzedaż działek po I wojnie światowej, a następnie otwarcie w 1927 r. linii Elektrycznej Kolei Dojazdowej łączącej Komorów bezpośrednio z Warszawą było impulsem do energicznego rozwoju osady. Zaczęła osiedlać się tu stołeczna inteligencja, m.in. ze środowiska pedagogicznego. W Komorowie powstawało coraz więcej willi, a zawiązujący się plan osady wzorowano na koncepcji miasta-ogrodu brytyjskiego urbanisty Ebenezera Howarda. Do dziś podziwiać możemy zabytkowe aleje pomnikowych drzew wzdłuż Alei Starych Lip i Alei Marii Dąbrowskiej.

16. Komorów – Aleksander Jabłonowski

Pamiątkowy kamień poświęcony A. Janowskiemu

Dalej kierujemy się Aleją Marii Dąbrowskiej aż do skrzyżowania z ul. Henryka Kotońskiego, na którym skręcamy w lewo. Po kilkudziesięciu metrach tuż za ogrodzeniem szkoły dostrzeżemy głaz z tabliczką upamiętniający Aleksandra Janowskiego – podróżnika, pioniera krajoznawstwa, jednego z założycieli Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, autora ponad 70 książek, w tym bardzo popularnego w pierwszych dekadach XX wieku przewodnika krajoznawczego po Królestwie Polskim „Wędrówki po kraju”. Po zakończeniu Powstania Warszawskiego schorowany Janowski trafił do Komorowa, gdzie 9 października 1944 r. zmarł. Został pochowany na utworzony we wrześniu na prowizorycznym cmentarzu „Na zieleńcu” (więcej o historii cmentarza tutaj), na którym chowani byli zmarli ze szpitala Rady Głównej Opiekuńczej. Mieścił się on na rogu ul. Kolejowej i Krótkiej. Trafiali do niego mieszkańcy stolicy, których jako niezdolnych do pracy zwolniono z obozu przejściowego Durchgangslager 121 w Pruszkowie. W czasie funkcjonowania obozu do Komorowa trafiały setki wypędzonych, którym udało się uzyskać zwolnienie lub zorganizować ucieczkę z obozu. Po wojnie przeprowadzono ekshumację 34 osób pochowanych na terenie cmentarza. Upamiętnia je drewniany krzyż znajdujący się nieopodal głazu. Ekshumowane szczątki pioniera polskiego krajoznawstwa złożone zostały w grobowcu w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

17. Dom Marii Dąbrowskiej

Spod pomnika podążamy dalej ul. Kotońskiego aż do skrzyżowania z ul. 3 Maja i dalej ul. Wiejską do skrzyżowania z ul. Kraszewskiego, przy której mieści się dom najsłynniejszej mieszkanki Komorowa – Marii Dąbrowskiej. Autorka „Nocy i dni” mieszkała w nim w latach 1956-1965. Tutaj powstawały między innymi „Dzienniki”, w których pisarka wielokrotnie wspomina Komorów. Po śmierci swój dom przy Kraszewskiego – jak przystało na znaną działaczkę spółdzielczą, którą była w międzywojniu – przepisała na cele społeczne. Powstała tam biblioteka miejska, która działa do dziś. W jednym z jej pomieszczeń utworzono izbę pamięci pisarki, w której zobaczyć można przedmioty do niej należące, rękopisy, a także dawne wydania jej dzieł. W 2010 r. przed biblioteką stanęła rzeźba autorstwa Ewy Fleszar przedstawiająca siedzącą na ławeczce pisarkę z jej ulubionym terierem Dylem.

18. Kościół

Kościół pw. NMP w Komorowie

Wracając do Pruszkowa warto odwiedzić jeszcze mieszczący się przy ul. 3 Maja kościół pw. Najświętszej Marii Panny. Wybudowana w latach 1948-1952 świątynia zwraca uwagę oryginalnym, opartym na planie koła projektem autorstwa prof. Bruna Zborowskiego, który był także projektantem kościoła w Podkowie Leśnej. Bryła kościoła miała nawiązywać do międzywojennych modernistycznych koncepcji i wpisywać budynek w otaczający go park i luźną zabudowę willową inspirowaną koncepcją miast-ogrodów.

Spod kościoła prowadzi już prosta droga z powrotem. Kierujemy się najpierw ul. 3 Maja wracamy do skrzyżowania z ul. Kotońskiego, którą wracamy do skrzyżowania z Aleją Marii Dąbowskiej, na którym skręcamy w lewo. To już prosta droga do stacji WKD Komorów. Zaraz za przejazdem skręcamy w prawo w ul. Kolejową, która zaprowadzi nas prosto do Pruszkowa.