menu

Na wycieczkę 4: Doliną Utraty i Raszynki

Na wycieczkę 4: Doliną Utraty i Raszynki

Czwarta rowerowa trasa krajoznawcza z cyklu „Na wycieczkę” wiedzie dolinką Utraty i Raszynki, którą Żeromski w „Popiołach” opisywał jako „bagno-głębię, bezgruncie paskudne, zawleczone wodą i szerokie blisko na wiorstę”, do Raszyna, gdzie w 1809 r. roku rozegrała się słynna, nierozstrzygnięta bitwa między dowodzonymi przez Józefa Poniatowskiego wojskami Księstwa Warszawskiego, a wojskami austriackimi pod wodzą arcyksięcia Ferdynanda Karola d’Este. Na trasie między innymi najstarszy pruszkowski park, zabytkowy kompleks najnowocześniejszej swego czasu lecznicy dla obłąkanych w Królestwie Polskim, kościół z XVII w., jedyny w okolicy ornitologiczny rezerwat przyrody oraz odwiedzany przez królów klasycystyczny pałac.

Długość trasy: około 27 kilometrów

Link do trasy: Doliną Utraty i Raszynki

1. Pałacyk Potulickich

Pałacyk Potulickich, początek XX w., zbiory pp. Zaborskich

Spacer zaczynamy od klasycystycznego pałacyku mieszczącego się w obecnym Parku im. Potulickich. Został on zbudowany na początków XIX wieku prawdopodobnie według projektu Piotra Aignera na miejsce dawniejszego drewnianego dworu. W skład majątku oprócz pałacyku wchodziły także chaty włościan, młyn, kuźnia, zachowana do dziś lodownia oraz wozownia, w której obecnie mieści się siedziba założonego przez znanego archeologa oraz fascynata pruszkowskiej historii Stefana Woydę Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego, do którego odwiedzenia serdecznie zachęcamy. Zwany potocznie pałacykiem Potulickich w rzeczywistości na przestrzeni lat wielokrotnie zmieniał właścicieli. Byli wśród nich m.in. jeden z twórców Akademii Medykalno-Chirurgicznej w Warszawie i uczestnik insurekcji kościuszkowskiej Józef Czekierski, rosyjski kupiec, wspólnik Leopolda Kronenberga Jan Skwarcow, za którego pieniądze wybudowano w Warszawie Pałac Saski, czy warszawski bankier Jan Epstein. W 1877 r. majątek kupił warszawski bankier Jan Wołowski, a po jego śmierci odziedziczyła go jego córka Jadwiga, późniejsza hrabina Potulicka. Hrabia Antoni Potulicki, który do Pruszkowa przeprowadził się w latach 90. XIX w., był społecznikiem o wielkich dla wsi Pruszków zasługach. Wśród najważniejszych jego inicjatyw wymienić należy zabieganie o elektryfikację osady, założenie pierwszej biblioteki i szkoły, a także powołanie straży ogniowej. Był także hojnym darczyńcą, który wykładał fundusze na utrzymanie wspomnianych instytucji, a także na powstanie nowych. Na placu ofiarowanym przez hrabiego i z jego wsparciem materialnym zbudowano kościół św. Kazimierza. Po jego śmierci w 1919 r. hrabina Potulicka przeprowadziła się do Warszawy, a pałacykiem aż do wybuchu II wojny światowej opiekował się jej krewny Józef Rawicz. We wrześniu 1939 roku, po zajęciu Pruszkowa przez wojska niemieckie, w pałacyku urzędował komisarz miasta Walter Bock. Po wojnie resztówkę majątku znacjonalizowano. W pałacyku mieściły się kolejno: Wojewódzka Rada Narodowa, Komitet Miejski PZPR, pogotowie ratunkowe, a od 1975 roku do dziś Urząd Stanu Cywilnego.

2. Park Potulickich

Staw przy ujęciu wody oligoceńskiej

Park Potulickich to najstarszy pruszkowski park. Jego historia sięga połowy XIX w., kiedy właściciel pruszkowskiego majątku warszawski kupiec Iwan Skwarcow zalesił teren obecnego parku i pobliskiego odcinka doliny Utraty (w tym teren na którym znajduje się obecnie szpital tworkowski). Być może z tego okresu pochodzą potulickie matuzalemy – dwie pomnikowe topole białe będące jednymi z najbardziej okazałych drzew w Pruszkowie, a także rosnące nieopodal modrzewie. Autorem projektu parku był ponoć Karol Sparman, ale nie udało nam się potwierdzić tej hipotezy. Do 1945 r. był to prywatny park właścicieli pruszkowskiego dworu. Majątek ogrodzony był ceglanym murem, który biegł od mostku na Utracie wzdłuż dzisiejszej ul. Prusa, następnie dzisiejszą ul. Kraszewskiego. Pamiątką po nim jest pomnik przy ul. Prusa, będący rekonstrukcją fragmentu muru, przy którym w 1943 r. hitlerowcy rozstrzelali kilkudziesięciu Polaków. Teren posiadłości zamykała mniej więcej linia dzisiejszej WKD-ki, ale przed wojną właściwy przydworski park był mniejszy – jego granica przebiegała mniej więcej na linii dzisiejszej ul. Hubala. Dalej – w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się staw porośnięty szuwarami i łąka przy ujęciu wody oligoceńskiej – jeszcze do lat 70. znajdowała podmokła łąka. Na przestrzeni lat podobnych zmian było więcej. Zmieniał się układ stawów, na których niegdyś prowadzono gospodarkę rybacką, a nawet sposób, w jaki do parku doprowadzano wodę z Utraty. Zachował się jeszcze mostek nad kanałem doprowadzającym wodę oraz aleja topól posadzonych wzdłuż jego brzegu. Dziś park Potulickich jest przyrodniczą perełką Pruszkowa oraz miejscem wypoczynku dla mieszkańcem. Rosną tu pomnikowe topole białe, modrzewie, olsze czarne, a także nieco młodsze klony, jesiony, dęby i wiele innych. Szczególnie interesująca jest awifauna parku. Gnieździ się tu kilkadziesiąt gatunków ptaków, a kolejnych kilkadziesiąt odwiedza park podczas wiosennych i jesiennych migracji. Bez trudu spotkacie w parku kokoszkę, łyskę, łabędzia niemego czy zimorodka.

Z parku Potulickich kierujemy się do mostka nad Utratą, będącego przedłużeniem ul. Lipowej i ścieżką rowerową wzdłuż ul. Krętej dojeżdżamy pod bramę szpitala w Tworkach.

3. Kiosk biletowy i figura

Zanim udamy się na teren szpitala, warto zwrócić uwagę na znajdujący niedaleko przejazdu oryginalny kiosk biletowy zbudowany ok. 1928 r., kiedy otworzono przebiegającą przez Tworki linię Elektrycznych Kolei Dojazdowych. Jest to być może jedyny taki obiekt zachowany na trasie EKD. Przy przejeździe przez tory zachowała się również zabytkowa figura Matki Boskiej wystawiona tutaj w 1897 r. , sześć lat po otwarciu szpitala.

4&6. Szpital tworkowski

Uwaga! Ze względu na dobro pacjentów na terenie szpitala obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć, który respektujemy i

„Tygodnik Ilustrowany”, 1891 seria V tom IV-2

Uroczysta inauguracja Warszawskiej Lecznicy dla Obłąkanych, która powstała dzięki wieloletnim staraniom polskich psychiatrów i społeczników, odbyła się 21 listopada 1891 r. Była to wówczas jedna z najnowocześniejszych placówek tego typu w Imperium Rosyjskim – nowocześnie wyposażona i, co wciąż jeszcze budziło zachwyt – oświetlona światłem elektrycznym. Otwarcie lecznicy przyczyniło się – podobnie jak powstanie fabryk w przypadku Pruszkowa i Żbikowa – do szybkiego rozwoju osiedla Tworki. Choć placówka zarządzana była przez Rosjan – pierwszym dyrektorem mianowano Władymira Nikołajewicza Chardina, a jego następcą w 1904 r. został Iwan Sabasznikow – od początku pracowali w niej polscy lekarze psychiatrzy. Wkrótce tworkowska lecznica stała się jednym z mateczników rozwijającej się polskiej psychiatrii. Ze szpitalem związani byli zasłużeni lekarze i akademicy, dziś uznawani za twórców polskiej psychiatrii, tj. Rafał Radziwiłłowicz, Witold Łuniewski, Feliks Kaczanowski czy Jan Mazurkiewicz. Wielu z nich – m.in. twórca szpitala na Wrzesinie dr Edward Steffen czy oddany społecznik i radny miejski dr Józef Handelsman – związało się z Pruszkowem i energicznie pracowało na rzecz jego rozwoju. Szpital znajdował się pod zarządem władz rosyjskich do 1915 r., kiedy wycofujący się spod Warszawy Rosjanie ewakuowali cały personel wraz z pacjentami w głąb Rosji. W międzywojniu placówka kontynuowała swoje szczytne tradycje, stając się jedną z najnowocześniejszych instytucji psychiatrycznych w II Rzeczpospolitej. Pierwszym polskim dyrektorem lecznicy został w 1919 r. Witold Łuniewski – prekursor polskiej szkoły psychiatrii sądowej i penitencjarnej, odznaczony Krzyżem Niepodległości za działalność w POW w Sieradzu. To on był także inicjatorem rozbudowy szpitalnego kompleksu wraz z otaczającym go parkiem, który zmodernizowano zgodnie z żywą wówczas wśród architektów koncepcją „miast ogrodów”, znaną pruszkowianom z sąsiedniej Podkowy Leśnej, Milanówka czy Komorowa. W trakcie II wojny światowej szpitalem zarządzały niemieckie władze okupacyjne. Dzięki staraniom polskiego personelu, pacjenci zostali ocaleni przed akcją masowej eksterminacji osób psychicznie chorych, tzw. akcji T4. W 1944 r., czasie trwania Powstania Warszawskiego i tuż po jego zakończeniu, w jednym z pawilonów działał szpital powstańczy, do którego trafiali ciężko chorzy i ranni Warszawiacy z obozu przejściowego w Pruszkowie. Część z nich pochowana została na przyszpitalnym cmentarzu. Warto wspomnieć, że szpital wielokrotnie stawał się bohaterem zarówno utworów literackich (np. w powieści „Tworki” Marka Bieńczyka czy „Pod mocnym aniołem” Jerzego Pilcha), jak i srebrnego ekranu (np. nakręcony na podstawie prozy Stanisława Lema „Szpital przemienienia” w reżyserii Edwarda Żebrowskiego). Do dziś zachowały się wybudowane w tzw. klinkierowym stylu XIX-wieczne pawilony szpitalne, gmach dyrekcji oraz zbudowana w stylu ormiańskim świątynia. Na skraju przyszpitalnego parku, blisko stawów nad Utratą, znajduje się także założony w 1924 r. cmentarz, na którym pochowani są twórcy polskiej psychiatrii związani z dziejami szpitala, m.in. dr Feliks Kaczanowski, prof. Józef Handelsman, prof. Andrzej Jus czy dr Felicja Łuniewska. Przy furtce od strony zachodniej mieści się także miejsce ostatniego spoczynku żołnierzy 28 Dywizji Piechoty i 2 Dywizji Piechoty Legionów Wojska Polskiego, którzy we wrześniu 1939 r. zmarli na terenie szpitala.

5. Kościół pw. Przemienienia Pańskiego

Na skraju terenu szpitala mieści się zabytkowa świątynia, który za czasów Królestwa Polskiego pełniła rolę cerkwi. Uroczyste poświęcenie jej budowy odbyło się 4 sierpnia 1904 r. Jej patronem został Aleksy Metropolita Moskiewski. Nieprzypadkowo, bowiem w sierpniu 1904 r. urodził się w Peterhofie carewicz Aleksy Mikołajewicz Romanow. W carskiej Rosji wierzono wówczas, że jego narodziny odwrócą losy wojny rosyjsko-japońskiej, która miała być szybką kampanią wojsk rosyjskich przeciw wschodniemu sąsiadowi, a przerodziła się w trwający ponad rok konflikt, który doprowadził do przegranej i fali protestów zakończonych abdykacją Mikołaja II Romanowa – ojca Aleksego. Cerkiew według projektu Piotra Feddersa wybudowano w popularnym na początku XX w. w cesarstwie stylu ormiańskim, wzorowanym na średniowiecznej architekturze sakralnej Armenii. Podczas I wojny światowej, prawdopodobnie w lipcu 1915 r., kiedy Rosjanie wycofywali się z rejonu Pruszkowa, wyposażenie cerkwi wraz z ikonostasem zostało wywiezione na teren Rosji. W 1928 r., już w wolnej Polsce, przemieniono ją w kościół katolicki, zachowując oryginalną bryłę świątyni. Dwa lata później konsekrowano kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Zabytkowe organy z 1899 r. oraz będący częścią ołtarza głównego obraz Przemienia Pańskiego są starsze niż świątynia. Przeniesiono je z wybudowanej ok. 1890 r. kaplicy katolickiej znajdującej się na terenie szpitala. Autorem dzisiejszych polichromii w apsydzie kościoła był pacjent szpitala malarz Bolesław Wisłocki. Pierwotnie Maryja ubrana była w długą płócienną koszulę – strój, jaki nosiły pacjentki szpitala, jednak w latach 60. obraz przemalowano.

Spod dawnej cerkwi kierujemy się alejką prowadzącą na południowy wschód, czyli w stronę opisanego już wyżej w historii tworkowskiego szpitala cmentarza, a spod cmentarza dalej na wschód w kierunku Utraty i prosto z jej biegiem udajemy się do mostka w Malichach.

7. Dolinka Utraty i Raszynki

Plan okolic Warszawy, 1929, źródło: Polona

Na granicy Malich łączą się wody płynącej z kierunku Pęcic Utraty oraz płynącej od strony Raszyna siedemnastokilometrowej Raszynki, która źródło ma we wsi Dawidy. Jeden z najciekawszych opisów dolinki Utraty i Raszynki dał Stefan Żeromski w „Popiołach”, w których znajdziecie też opis bitwy pod Raszynem. Nie wiedzieć czemu pisarz nazywa je wspólnie Rawką. Nazwy rzek Utraty i Raszynki długo nie dały się ustatkować. Autorzy kolejnych map pisali na zmianę Nrowa lub Mrowa, o obu, nie rozróżniając na dobrą sprawę jednej od drugiej. Nigdy jednak Rawka. Dlaczego więc ufać opisowi Żeromskiego, który nie był nawet w stanie oddać właściwej nazwy? Otóż są przesłanki, że pisarz bywał w Tworkach, także wtedy, gdy pracował nad „Popiołami”. W 1892 r. pisarz ożenił się z Oktawią z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową. Jej bratem był ordynator szpitala w Tworkach, psychiatra i działacz spółdzielczy Rafał Radziwiłłowicz, którego często odwiedzała. Zachowały się pocztówki pisane przez Stefana do żony adresowane na szpital w Tworkach k. Pruszkowa. Doktor Radziwiłłowicz doradzał zresztą pisarzowi przy pracy nad powieścią w kwestii rytuałów masońskich. Za tym, że Żeromski w Tworkach bywał, przemawiają same jego słowa z „Popiołów” – akuratne, topograficznie dokładne, plastyczne, a zdradza to jeden szczegół: drzewa w okolicy Tworek i przydworskim parku w Pruszkowie zasadził był ponoć dopiero właściciel majątku Iwan Skwarcow w połowie XIX w., a więc kilka dekad po bitwie. Ale oddajmy głos Żeromskiemu:

Po roztopie wiosennym i po deszczach nizina Rawki stała pod płytkim zalewiskiem, które podchodziło aż pod suche pola. Zaraz pod Puchałami zaczynały się torfowiska, w których koń od samego brzegu po tybinki zapadał. Jedyne miejsce twardsze, z mostem, pod ogrodami folwarku w Michałowicach, mieli rozkaz ominąć. Szli tedy dalej. Pomiędzy ich szlakiem a Pęcicami stało bagno-głębia, bezgruncie paskudne, zawleczone wodą i szerokie blisko na wiorstę. Długie rudawiska ciągnęły się stamtąd aż po wieś Tworki i Pruszków. Ogromny park, drzewa dzikie, rozrosłe w las nad stawami Pęcic, ginęły jeszcze w śniadych tumanach. Kiedy niekiedy wynurzały się z nich wielkie zastępy drzew i kryły znowu w tajemnicze półmroki. Tylko aleje starych lip na piaszczystych wzniesieniach, prowadzące w stronę Komorowa, stały już w błękitnym przestworzu. Już świeża trawka puszczała się wszędy, gdzie tylko grunt zetknął się z falami, a jasne pędy tataraku tryskały szeregiem, od spodu, jak zarzewie ognia buchające z głębin ziemi. Olchy po nadrzeczu, w błotach rozrosłe w kępy i laski, czarne były jeszcze, jakby wśród młodocianego świata schorzałe i opuchłe, ale już i na nich żółtawe bazie tam i sam omgliły wierzchołek. Rowami i głębią skib z szelestem i szemraniem waliła w nizinę wiosenka i świeżo spadła woda. Nad długimi szyjami i gardzielami torfowia, które warzyło się w cieple wstającego dnia i kurzyło od oparów, śmigały wciąż wesołe pokrzyki i radosne loty czajek.

Przy ujściu Raszynki do Utraty przejeżdżamy przez mostek, jedziemy lewym brzegiem Raszynki w górę rzeki aż do ul. Powstańców Warszawy. Ze względu na trwającą budowę ścieżki rowerowej wzdłuż Raszynki od strony Michałowic skręcamy w lewo w ścieżkę rowerową wzdłuż ulicy i jedziemy w stronę Reguł. Na skrzyżowaniu z ul. Graniczną skręcamy w prawo i jedziemy cały czas prosto. Graniczna wpada w Aleję Topolową, którą jedziemy w stronę Raszyna. Po lewej ręce mijamy cmentarz, po prawej ogrodzone parcele, za którymi skręcamy w prawo w szutrową drogę, która doprowadzi nas do michałowickich polderów.

9. Poldery w Michałowicach

Jadąc w kierunku Raszyna warto zboczyć na chwilę ze szlaku, aby odwiedzić michałowickie poldery. Stworzone kilka lat temu zbiorniki retencyjne w Michałowicach szybko stały się ważnym przyrodniczo miejscem na mapie powiatu pruszkowskiego. Zlokalizowane w dolinie Raszynki w sąsiedztwie łąk i pól włączonych w Warszawski Obszar Krajobrazu Chronionego są jedną z najważniejszych ostoi ptaków w okolicy, głównie jako miejsce odpoczynku podczas wiosennych i jesiennych migracji. Gnieżdżą się tu łabędzie nieme, krzyżówki, perkozy dwuczube, perkozki, łyski i kokoszki, potrzosy, a zbiorniki chętnie odwiedzają błotniaki stawowe, czaple siwe oraz czajki. Podczas jesiennych i wiosennych przelotów spotkać tu można bekasa kszyka, gęgawy, kilka gatunków rybitw oraz kaczek, wśród nich m.in. głowienki, czernice, świstuny, płaskonosy oraz krakwy.

Znad polderów możemy wrócić tą samą drogą, bądź pojechać wzdłuż północnego brzegu drogą, która doprowadzi nas do alei nieco dalej. Następnie kierujemy się dalej Aleją Topolową, która wpada w ul. Kolejową, którą jedziemy cały czas prosto, przejeżdżając przez mostek nad Raszynką. Przy „łuku triumfalnym” skręcamy w lewo i przejeżdżamy wiaduktem na drugą stronę autostrady. Po przejechaniu wiaduktu jedziemy cały czas prosto ul. Centralną, która przejeżdżając koło raszyńskiego cmentarza doprowadzi nas do Alei Krakowskiej. Tuż przed skrzyżowaniem skręcamy w prowadzącą wzdłuż stawu puchalskiego ścieżkę rowerową, która doprowadzi nas prosto do kościoła.

10. Kościół św. Szczepana i św. Anny

Świątynia od strony ul. Godebskiego

Pierwsze wzmianki o Raszynie, a właściwie o Raszyńcu, pochodzą jeszcze z XIII w. Z najdawniejszych czasów wsi, którą Raszyn pozostaje do dziś, choć ponoć w 1549 r. otrzymał prawo do lokacji miasta, nie zachowały się żadne ślady materialne. Najstarszą jego budowlą jest ufundowany w 1654 r. przez ówczesnego właściciela Falent wojewodę dorpackiego i podkomorzego warszawskiego Zygmunta Opackiego, którego herb – Prus III – widnieje nad wejściem do świątyni. Wcześniej był tu kościół drewniany pw. św. Stefana i św. Anny, przynajmniej od końca XVI w., o czym wiemy ze wzmianki w wydanym w 1863 r. „Krótkim opisie historycznym kościołów parochialnych w dawnej diecezyi poznańskiej”, w którym Józef Łukaszewicz wspomina, że „kościół był świeżo, bo w r. 1598 z swoich sreber przez złodziei okradzionym.” Obecna świątynia została konsekrowana w 1655 r. Po śmierci Zygmunta Opackiego wystrój wnętrza zasponsorował Wojciech Opacki. Łukaszewicz pisał: „Syn jego Wojciech, podkomorzy warszawski, starosta latowicki, kościół przez ojca wystawiony upiększył, a w roku 1680 zszedłszy z tego świata pochowanym został w grobie familijnym w kościele raszyńskim, w którym mu pomnik murowany wystawiono.” W świątyni znajduje się również marmurowe epitafium drugiego syna Zygmunta – Olbrachta. Kościół przetrwał, nie bez uszczerbku, potop szwedzki, był świadkiem dwóch bitew – w 1794 r., kiedy Tadeusz Kościuszko po bitwie pod Szczekocinami starł się pod Raszynem z nieprzyjacielskimi siłami, oraz w 1809 r., kiedy wojska Księstwa Warszawskiego biły się tu z Austriakami.

11. Bitwa o Raszyn

Plan bitwy 19 kwietnia 1809 roku (cc 1810), Archiwum Akt Dawnych

W sąsiedztwie raszyńskiego kościoła zobaczycie biały klasycystyczny budynek kryty czerwonym gontem. Kiedyś mieściła się tu austeria, czyli zajazd dla podróżnych zmierzających z Krakowa do Warszawy. Ale nie tylko z tego słynie raszyńska karczma. W 1809 r. Raszyn był świadkiem pamiętnej bitwy, będącej częścią trwających w Europie od kilku lat wojen napoleońskich. W połowie kwietnia wojska Cesarstwa Austriackiego dotarły do granic Księstwa Warszawskiego nad Pilicą, licząc że z łatwością zajmą jego teren, gdy wojska francuskie będą zajęte odpieraniem ofensywy austriackiej w Niemczech. Jako dogodne miejsce do odparcia austriackiego ataku wybrano właśnie Raszyn. Linia obrony opierać się miała o rozległe moczary ciągnące się w dolinie rzeki Raszynki, którą przekroczyć można było jedynie w kilku miejscach, m.in. dwoma groblami zbiegającymi się pod Raszynem. Jedna z nich biegła od strony Falent, druga od wsi Janki. 15 kwietnia wojska polskie pod dowództwem Józefa Poniatowskiego wyruszyły z Warszawy w kierunku Raszyna. Liczące zaledwie ok. 14 tysięcy żołnierzy miały stawić czoła dowodzonym przez Arcyksięcia Ferdynanda Karola d’Este wojskom w sile ponad 28 tys. żołnierzy. Wojska Poniatowskiego rozstawione były wzdłuż linii rzeki od wsi Dawidy do Michałowic, a właściwie Pęcic, gdzie rozstawiono jedno ze stanowisk artyleryjskich. Straż przednia polskich wojsk czekała na Austriaków po drugiej stronie rzeki blisko Falent. Sztab generalny za swoją siedzibę obrał właśnie austerię znajdującą się na wzniesieniu nad raszyńskimi stawami i mokradłami. To stąd rozkazy wydawał Józef Poniatowski. Pierwsze potyczki miały 19 kwietnia miejsce pod Nadarzynem. Austriaccy husarzy zaatakowali dwa pułki rekonesansu generała Różnieckiego. Koło południa tego samego dnia Austriacy dotarli pod Raszyn. Wzdłuż całego frontu rozpoczęły się kanonada a wojska austriackie próbowały przerwać polskie linie od strony Falent, które kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk. W końcu oddział stacjonującego pod wsią generała Sokolnickiego został pokonany i Austriacy zajęli groblę. W trakcie potyczek wieś spłonęła w ogniu artyleryjskim. W międzyczasie Austriacy atakowali na wysokości Jawororej, ale ich wojska utknęły na bagnach zaś ogień polskich dział zmusił je do odwrotu. Huk dział ustał o godzinie 22. W nocy wojska Poniatowskiego wycofały się do Warszawy. Bitwa pozostała nierozstrzygnięta. Obie strony poniosły dotkliwe straty. Jednak fakt, że Austriakom nie udało się przełamać obrony Polaków w otwartym polu, przekonał arcyksięcia Ferdynanda do podjęcia rozmów. Warszawa została oddana Austriakom, ale na dogodnych dla Polaków warunkach – bez wojennych kontrybucji i z zapewnionym prawem do odwrotu za Wisłę dla polskich wojsk, które udały się w kierunku Modlina.

Spod austerii kierujemy się prosto ul. Godebskiego w stronę centrum Raszyna. Kapliczka Godebskiego znajduje się po lewej stronie ulicy.

12. Śmierć Godebskiego

January Suchodolski, „Śmierć Cypriana Godebskiego pod Raszynem”, 1855, Muzeum Narodowe w Warszawie

Chyba najbardziej znanym, obok Józefa Poniatowskiego, uczestnikiem Bitwy pod Raszynem był poeta Cyprian Godebski. Debiutował późno – dopiero w 1802 r., jako 37-latek. Ale już wcześniej działał na niwie kultury, jako członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W 1804 r. wraz z Ksawerym Kosseckim reaktywował pierwszy polski tygodnik literacki „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”, będący swego czasu nieoficjalnym organem słynnych obiadów czwartkowych. Zmuszony do emigracji do Francji za działalność w komitecie organizującym wysyłkę legionów podczas Powstania Kościuszkowskiego, do Polski wrócił w 1807 r. jako dowódca 4. Pułku Piechoty Legii Kaliskiej. Wkrótce mianowany został komendantem twierdzy w Modlinie. W Bitwie pod Raszynem dowodził pierwszym batalionem ósmego pułku, który bronił Falenty przed austriackim natarciem. Śmiertelne rany odniósł w potyczce o groblę falencką. Prawdopodobnie rannego poetę zabrano za polskie linie, w okolicę szańca i stanowiska artyleryjskiego za kościołem w Raszynie, gdzie w wyniku odniesionych ran zmarł. Dziś miejsce, w którym umarł, upamiętnia zabytkowa kapliczka przy ulicy jego imienia, którą w 1855 r. uwiecznił na swoim obrazie „Śmierć Cypriana Godebskiego pod Raszynem” malarz January Suchodolski. Trudno dziś jednak dociec, jak było naprawdę. Czy Suchodolski namalował kapliczkę, która stała tu od lat, czy też postawiono tu kapliczkę zbudowaną na wzór z obrazu. Zamieszczona na postumencie pomnika inskrypcja informuje, że kapliczkę zbudowano w rocznicę bitwy, nie podano jednak w którą. Jedyna data to 1929 r., co przemawiałoby za drugim scenariuszem wypadków.

Gdy stojąc pod kapliczką, odwrócimy się, zobaczymy wysoki maszt z flagą. To nasz kolejny przystanek.

13. Szaniec artyleryjski

Raszyński szaniec

Nieopodal miejsca poświęconego pamięci Godebskiego zachowały się pozostałości raszyńskiego szańca – niewielki wzgórek, nad którym powiewał proporzec naczelnego dowódcy Józefa Poniatowskiego, i szaniec artyleryjski, z którego ostrzeliwano zbliżające się od strony Falent austriackie wojska. Stacjonowały tu główne siły rezerwy Poniatowskiego – dwa bataliony polskie i trzy saskie, w sumie około 3 tysięcy żołnierzy i 23 armaty. To z tego miejsca w ostatniej fazie bitwy ruszyło kontrnatarcie, rozpoczynające się kanonadą, która zmusiła Austriaków do cofnięcia z powrotem do Falent. Koło wzgórka, który pełnił wówczas także rolę punktu obserwacyjnego, znajduje się lastrykowy słup z nazwą pułku, który stacjonował w tym miejscu. Jest ich więcej. Niektóre skryte w zadrzewieniach i trudne do odnalezienia rozsiane są po całej okolicy. Od strony alei Krakowskiej znajduje się także postawiona w 1829 r., w XX rocznicę bitwy, jako wotum dla poległych barokowa figura Matki Boskiej. Miejsce to nieprzypadkowe, bowiem tuż obok znajdowały się mogiły poległych w bitwie żołnierzy.

Spod figury Matki Boskiej jedziemy wzdłuż Alei Krakowskiej z powrotem w kierunku kościoła. Przy świątyni przejściem dla pieszych przejeżdżamy na drugą stronę Alei Krakowskiej i mijając plebanię, po kilkudziesięciu metrach dojeżdżamy do bramy Rezerwatu Stawy Raszyńskie.

14. Grobla falencka

Wojciech Kossak „Bitwa pod Raszynem”, 1913, Muzeum Narodowe w Warszawie

Grobla falencka prowadziła ze wsi i dworu w Falentach w stronę kościoła w Raszynie. Coniedzielnym wyprawom na nabożeństwo towarzyszyła falenckim włościanom stojąca na grobli barokowa figura Boga Ojca, którą stanęła tu pod koniec XVIII w. sfinansowana przez właścicieli majątku – rodzinę Trepperów. To tu rozegrała się bodaj najbardziej znana potyczka bitwy pod Raszynem, uwieczniona na słynnym obrazie Wojciecha Kossaka. O godzinie 14 wojska austriackie zaatakowały Falenty. Przednią strażą od strony Falent dowodził generał Sokolnicki. Żołnierze obu armii toczyli krwawy bój nieopodal lasku olszowego między Falentami a Raszynem. Ponoć gdy Poniatowski ze wzgórza, z którego góruje nad stawami raszyński kościół, usłyszał odgłosy wystrzałów, miał ruszyć z posiłkami na odsiecz i samodzielnie – z fajeczką w zębach, której pykanie uśmierzać miało trapiący go ból zęba (tak go przedstawił Kossak) – poprowadzić pierwszy batalion pierwszego pułku i odzyskać olszowy lasek. Nie na długo jednak. Wzmocnieni posiłkami Austriacy wkrótce odbili lasek. To właśnie w potyczce o falencką groblę i lasek śmiertelne rany odniósł dowódca pierwszego batalionu ósmego pułku poeta Cyprian Godebski.

Przy końcu grobli znajduje się wieża obserwacyjna, z której roztacza się przepiękny widok na taflę stawu raszyńskiego.

15. Rezerwat przyrody

Powołany do życia 1978 r. rezerwat Stawy Raszyńskie to jedno z najcenniejszych przyrodniczo miejsc na terenie powiatu pruszkowskiego. Rezerwat jest ważną w regionie ostoją ptaków wodno-błotnych, dlatego warto zabrać ze sobą lornetkę i z którejś z trzech wież obserwacyjnych spróbować odnaleźć podstawowe gatunki lęgowych tam ptaków. Gniazdują tu gęsi gęgawy, kilka gatunków kaczek (w tym krzyżówki, głowienki, czernice i gągoły), perkozów (dwuczuby, zausznik i perkozek), chruścieli (łyska, kokoszka, wodnik), a także czapli (w tym najmniejszy z rodzimych gatunków – bączek). Na wyspie na stawie falenckim – położonym po drugiej stronie Alei hrabskiej naprzeciwko bramy do falenckiego parku – znajduje się największa w okolicy kolonia kormoranów. Będąc w rezerwacie warto patrzeć w niebo w poszukiwaniu sylwetek ptaków drapieżnych – gnieżdżącego się tu błotniaka stawowego, który często patroluje też, z niższego pułapu, trzcinowiska oraz bielika, który chętnie odwiedza stawy raszyńskie. Dawniej zaliczany do orłów, dziś „orzeł biały”, podobnie jak jego pobratymiec z godła Stanów Zjednoczonych Ameryki, zaliczany jest do rodziny orłanów. Jego dostojną sylwetkę i imponujące rozmiary (rozpiętość skrzydeł dochodząca do 240 cm)  trudno przeoczyć na niebie.

Ostatni punkt naszej wycieczki znajduje się w południowo-wschodniej części rezerwatu, ale zanim się do niego udacie, warto trochę pobłądzić i poodkrywać jego ścieżki na własną rękę.

16. Pałac w Falentach

Pałac w Falentach został zbudowany około 1620 r. na polecenie podkomorzego warszawskiego Zygmunta Opackiego. Okazałą rezydencję odwiedzali dostojni goście, wśród nich królowie Zygmunt III, Władysław IV oraz Stanisław August Poniatowski. Pałac wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. Jego właścicielami byli m.in. wojewoda czernihowski Franciszek Jan Załuski, który odnowił go po zniszczeniach, jakich ten doznał podczas potopu szwedzkiego, warszawscy bankierzy Piotr i jego siostrzeniec Piotr Ferguson Tepper, którzy w latach 80. XVIII w. pałac zmodernizowali według projektu Szymona Bogumiła Zuga, kupiec Jan August Spiski prowadzący tu hodowlę kwiatów, a następnie rodzina Przeździeckich. To hr. Maria z Tyzenhausów wraz z mężem hr. Aleksandrem Przeździeckim zlecili w połowie XIX w. przebudowę pałacu znanemu architektowi Franciszkowi Marii Lanci, autorowi projektów wielu pałaców, willi a także sarkofagów. To on zaprojektował sarkofag Tadeusza Kościuszki znajdujący się w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Lanci był odpowiedzialny m.in. za budowę charakterystycznych narożnych wież pałacu. W latach 1939-1945 zespół pałacowy został przejęty przez okupanta. Mieścił się tu ośrodek wypoczynkowy dla oficerów SS i gestapo. Po wojnie (i kolejnej przebudowie) miała tu swoją siedzibę Najwyższa Izba Kontroli, a dziś Instytut Technologiczno-Przyrodniczy. Uwagę zwraca także piękny park otaczający zabudowania pałacu oraz znajdująca się w nim prowadząca do zabudowań gospodarskich „zamkowa” brama, znajdująca się w jego północno-wschodniej części.

Ze względu na skąpą liczbę miejsc, w których można przekroczyć autostradę, oraz ruch na ulicy Sokołowskiej, sugerujemy powrót tą samą drogą, ale z jednym skrótem. Dojeżdżając do Alei Topolowej najlepiej jechać nią do samego końca, aż do urzędu gminy Michałowice (przy stacji WKD Reguły), a następnie skręcić w ścieżkę rowerową prowadzącą wzdłuż torów WKD, która doprowadzi nas do Malich.