menu

Nekrasz – Obóz harcerski w Pruszkowie (1931)

Nekrasz – Obóz harcerski w Pruszkowie (1931)

W 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej w Pruszkowie, który stał się schronieniem dla wielu dzieci osieroconych podczas I wojny, zorganizowano harcerski obóz wartowniczy. Biorący w nim udział harcerze – z pruszkowskich i okolicznych drużyn – odbywali ćwiczenia wojskowe oraz patrolowali mosty, stacje kolejowe oraz okolice infrastruktury kolejowej. Siedziba obozu mieściła się w bursie 3 Maja przy ul. Szkolnej w Żbikowie. W książce „Harcerze w bojach. Przyczynek do udziału młodzieży polskiej w walkach niepodległość ojczyzny w latach 1914-1921. Część druga” inż. Władysław Janusz Nekras, który w 1920 r. pełnił rolę inspektora oddziałów harcerskich, działalności pruszkowskiej obozu poświęcił odrębny  rozdział. Poniższy przedruk opieramy na pierwszym wydaniu książki, która ukazała się w 1931 r. nakładem Głównej Księgarni Wojskowej.

Władysław Nekrasz

Obóz harcerski w Pruszkowie (Chorągiew mazowiecka)

Gdy nawała bolszewicka zalewała kraj, posuwając się coraz bardziej na zachód, zajmując szeroką linją Wilno. Grajewo, Białystok, Mławę, Pińsk, tysiące uchodźców opuszcza swe rodzinne siedziby na kresach i wyjeżdża w głąb kraju.

Źródło: Polona

Młodzież kresowa, która była starsza i zdrowa, wstępowała do szeregów ochotniczych, młodsi natomiast, dzięki opiece Rady Głównej Opiekuńczej, zostali zgromadzeni w Pruszkowie, gdzie, po odpowiedniem zreorganizowaniu ich przez druha Stanisława Jarockiego, utworzyli harcerski obóz wartowniczy. Znaleźli się tu chłopcy z rozmaitych stron, i z borów litewskich, i z błot poleskich i pól wołyńskich. Byli tu chłopcy 16 i 18-letni i młodsi, którym ani wiek ani zdrowie nie pozwalały na służbę frontową.

Dobrze charakteryzuje nastroje wśród tych najmłodszych następujący obrazek: Józiek Wyroba, harcerz pińskiej drużyny, mały dwunastoletni chłopiec, wraz z trzynastoletnim druhem Brylusem , cofając się z wojskiem podczas odwrotu wśród niewygód i trudów, przywieźli ze sobą wszystko, co wedle ich zdania, mogło się przydać Ojczyźnie, a więc: kilka bagnetów, trochę prochu oraz rynsztunek drużyny: 3 trąbki, bęben podarty, aparat fotograficzny i największy skarb drużyny — bibljotekę złożoną z 200 książek. Dzieci te, jadąc same, bez opieki, aż z pińskich błot wiozły swe skarby przez cały tydzień, a gdy cały swój transport oddały Komendzie Naczelnej, przypomniały sobie, że przybyły do Warszawy w jednych tylko letnich ubraniach. Mając przed sobą obraz potrzebującej Ojczyzny, o sobie nie pamiętały.

W obozie znalazło się również wielu chłopców okręgu Warszawa — prowincja, których zgromadził druh Oskar Zawrocki, z Utraty, Pruszkowa, Żbikowa, Brwinowa, Milanówka i Grodziska. Pierwsi uczestnicy zaczęli zgłaszać się do obozu w dn. 11 VII a w kilka dni potem, na prośbę komendanta stacji pruszkowskiej, objęli już posterunki przy moście kolejowym, na przejazdach, przy kasie i na dworcu. Równocześnie patrolowano cały odcinek kolejowy Pruszków Żbików.

W czasie wolnym od wart przerabiano ćwiczenia z bronią. W obozie było też wielu chłopców w wieku 10 — 14 lat: ci, widząc jak starsi uczą się musztry i robienia bronią, postanowili urządzić coś podobnego i utworzyli gromadę łuczników, dochodząc w tym sporcie, pod względem celności strzałów, do doskonałych wyników .

Liczba uczestników obozu wynosiła przeszło 100. Ale niedługo byli w obozie starsi chłopcy. Musieli stanąć do trudniejszych zadań. Na zarządzenie władz harcerskich powołano komisję lekarską, która dokonała przeglądu wszystkich harcerzy, kwalifikując kilkunastu na front, a 60 do Straży Granicznej. Wszyscy oni odjechali w dniu 12 VII, jedni do oddziałów wojskowych, a drudzy do Kielc, aby stamtąd u dać się na granicę zachodnią.

Źródło: Polona

Wyjeżdżających chłopców żegnano, obsypując kwiatami, a oni szli radośni, jak na zabawę.

Dla ilustracji przytoczę obrazek z komisji lekarskiej na podstawie raportu druha Jarockiego, komendanta obozu. Odbywa się badanie: kto zdolny do wojska. Wciąż słychać głos lekarza: „zdolny”. Kolej wypada na Jacka. Młody, nie mający odpowiednich lat, marzył od dawna o wojaczce, ale dziś, gdy miał się urzeczywistnić marzenia, usłyszał doktorski wyrok: za młody, dzieciak, co z niego za wojak”.

„Doktorze, doktorku kochany, ulituj się — pozwól mi iść do wojska” – prosił Jacek. Pada odpowiedź: „Zdrów, choć młody, może iść do wojska”.

Dzieciak skacze z radości do góry z okrzykiem: „Wiwat wojsko polskie”.

Przez obóz w Pruszkowie przeszło kilkuset harcerzy, ćwicząc, wartując, patrolując, a nawet robiąc wyprawy na bandytów, grasujących w okolicy Pruszkowa. Z powodu pewnej takiej wyprawy w obozie było wielkie poruszenie. Straż Obywatelska i żandarmi, nie mając dostatecznej siły liczebnej, aby otoczyć wieś, kryjącą bandytów , wezwali do pomocy oddział harcerski. Wkrótce wieś otoczono łańcuchem tyraljery. Żandarmi dopadli bandytów , gdy ci spali. Bez wymiany strzałów schwycono dwóch rzezimieszków i trzech dezerterów. Obława przy udziale Straży Obywatelskiej i trzech plutonów harcerzy powiodła się doskonale. Spokój wrócił znowu w okolice Pruszkowa.

Dla dopełnienia obrazu z życia obozu w Pruszkowie koniecznem jest wspomnieć o „Asie”, przyjacielu całego obozu. „As” —wyże! wciąż jest z nami — czytamy z kartek dzienniczka obozowego — szczególnie lubi wartę przy obiedzie, ogromnie też lubi musztrę i patrole, chociaż nie cierpi wart nocnych, które jednak znosi cierpliwie dla naszego towarzystwa. Przepada za wszelkiemi biegami i zabawami, partnerów strony przeciwnej łapie za nogi i poły, jakby rozumiał zadania gry. Robi tyle gwaru wesołem szczekaniem, że jest mile widziany nawet przy piłce nożnej. Ma on jednak czasem smutne chwile: wrócił kiedyś z patrolu skaleczony w bok. Jakaś zbrodnicza ręka nożem go pchnęła. Gdy się wyleczył i poszedł znów w nocy z patrolem na tor, wpadł na niego pędzący kurjer. Życie ocalił cudem, dzięki przytomności psiego umysłu, przywarowawszy między szynami. Cały pociąg przeleciał nad nim. Długi czas potem nie mogliśmy go uspokoić i nawet sądziliśmy, że ma dosyć patrolowania i zdechnie, lecz gdzie tam… Następnego wieczora znowu w podskokach towarzyszył naszym chłopcom. Poczciwe psisko ten nasz „As” obozowy.

Źródło: Polona

Harcerze, strzegąc nie tylko linji kolejowej i mostów, lecz i bezpieczeństwa mieszkańców zjednali sobie serdeczne uznanie miejscowego społeczeństwa, gen. Hallera, jak również komendanta Straży Obywatelskiej i Straży Kolejowej. Oto treść jednego z wyrazów uznania:

Pruszków, dnia 15.X.1920

Straż Obywatelska, Komisarz Okręgu VII m. Pruszkowa

Wielmożny Pan Stanisław Jarocki, Komendant Obozu Harcerskiego w Pruszkowie

Wobec rozwiązaniu Straży Obywatelskiej proszę Pana o wyra­żenie członkom Obozu Harcerskiego w Pruszkowie mego wyso­kiego uznania oraz podziękowania za wybitną pomoc w pełnieniu służby wartowniczej.

Część! Komisarz A. Kwiatkowski

Inż. Władysław Nekrasz „Harcerze w bojach. Przyczynek do udziału młodzieży polskiej w walkach niepodległość ojczyzny w latach 1914-1921. Część druga”, Warszawa 1951