menu

100&102 – Odbudowa Pruszkowa

100&102 – Odbudowa Pruszkowa

Lata 20. słusznie uważa się za okres względnej prosperity, jednak z uwagi na skalę zniszczeń Pruszków potrzebował więcej niż jednej dekady, aby ostatecznie podnieść się z wojennych zniszczeń. Pierwsze lata niepodległości upłynęły pod znakiem odbudowy pruszkowskiego przemysłu i miejskiej infrastruktury. Choć część zakładów nie podniosło się z wojennych zniszczeń, powstawały też nowe. Kiedy władze miejskie uporały się z najbardziej palącymi potrzebami mieszkańców, przystąpiono do odbudowy gmachów użyteczności publicznej.

Chociaż fabryki odbudowywano i uruchamiano bardzo wolno, to jednak stopniowo coraz więcej ludzi wychodziło rankiem do pracy i coraz częściej małe dzieci dzieliły się z rówieśnikami wiadomością: „Mój tata już pracuje! Będę miała buty!”
Henryk Krzyczkowski

Park Bersohna. Zbiory Krystyny i Zdzisława Zaborskich

Z pejzażu miasta na zawsze zniknęły: położony nad Utratą młyn, wille „Wenecja” i „Anielin” czy biegnący wzdłuż torów wiedenki Park Bersohna, który rozparcelowano pod zabudowę. Władze miejskie, borykając się z pilniejszymi problemami, nie były też w stanie od razu wspomóc finansowo renowacji zniszczonych budowli użyteczności publicznej. Na remont czekał spalony przez Rosjan dworzec kolejowy i częściowo zniszczony pałacyk Stowarzyszenia Księży Emerytów wraz z otaczającym go parkiem. Podobny los spotkał też park Anielin, dopiero w marcu 1929 r. wydzierżawiony przez miasto z przeznaczeniem na miejskie tereny zielone. Z kłopotami musiały się liczyć także pruszkowskie fabryki. Obok wymagającej finansowo odbudowy, fabrykanci musieli się zmierzyć z utratą rynku rosyjskiego, który był głównym odbiorcą towarów przemysłowych fabryk w byłej Kongresówce. Produkcji nie wznowiła na przykład fabryka pomp Józefa Troetzera czy Tillmannsowska „Blaszanka”. Inne zakłady potrzebowały kilku lat, aby odbudować swoje siedziby i wznowić produkcję. Kolejnych kilku, aby osiągnąć poziom produkcji z okresu poprzedzającego wybuch Wielkiej Wojny.

Fabryka Ołówków „St. Majewski i S-ka”. Zbiory Krystyny i Zdzisława Zaborskich

Mimo ogromnych zniszczeń stosunkowo szybko wznowiła produkcję fabryka ołówków Stanisława Majewskiego. Po powrocie ze Sławiańska w powiecie charkowskim, gdzie od 1915 r. działała „ewakuowana” fabryka, Leszek Majewski i Ziemomysł Zaborski przystąpili do odbudowy fabryki. Dzięki zaciągniętym w 1919 r. pożyczkom i emisji akcji udało się zakupić potrzebne maszyny i już pod koniec sierpnia 1922 r. uruchomić cykl produkcyjny. Uroczystość poświęcenia odbudowanych budynków fabryki odbyła się ostatecznie 6 sierpnia 1923 r. Zakład prędko odzyskał wiodące miejsce na polskim rynku i z sukcesami rozpoczął ekspansję na rynki europejskie. 20 VII 1924 roku redaktor „Echa Pruszkowskiego” pisał:

Pomimo tak smutnego stanu rzeczy [tj. zniszczeń w fabryce ołówków St. Majewski – przyp. Red.], w r. 1920, dzięki powiększeniu kapitału akcyjnego oraz pomocy kredytowej Ministerstwa Przemysłu i Handlu i Pocztowej Kasy Oszczędności, rozpoczętą została w Pruszkowie odbudowa zniszczonych pawilonów; zostały również zmontowane ponownie specjalne warsztaty celem budowy własnemi siłami ołówkowych obrabiarek. W ten sposób równocześnie z odbudową pawilonów fabrycznych, które dziś w swym rozmiarem i fundamentalnością budowy znacznie przewyższają przedwojenne, podjęta została praca koło budowy maszyn i, w miarę ich wykańczania, rozpoczynała się fabrykacja ołówków, która doszła w chwili obecnej do 80% produkcji przedwojennej, szybkiemi krokami dążąc do jej nie tylko wyrównania, ale nawet przekroczenia.

Obok znanych w całej Polsce ołówków produkował także stalówki, pineski, spinacze, a nawet szminki. Fabryka stała się jednym z największych prywatnych pracodawców w Pruszkowie, znanym z dobrych warunków pracy. Robotnikom oferowano ubezpieczenia emerytalne i na wypadek śmierci oraz udział w Pracowniczej Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej. W międzywojniu „Ołówki” pełniły też rolę jednego z centrów życia społecznego, kulturalnego i sportowego miasta. W finansowanej przez fabrykę przyzakładowej świetlicy, w której mieściła się sala teatralna oraz gimnastyczna, działały w tym kółko teatralne, klub filmowy, sekcja modelarska, chór, orkiestra dęta i mandolinistów, a także Klub Sportowy „Ołówkowia” podzielony na kilka sekcji, m.in. lekkoatletyczną, piłkarską, gimnastyczną i kolarską. Właściciele i robotnicy z „Ołówków” aktywnie działali też w komitecie budowy kościoła św. Kazimierza. Fabryka sfinansowała m.in. witraże w budowanej w międzywojniu świątyni.

Rozbudowa Warsztatów PKP. Źródło: Książnica Pruszkowska

Już w styczniu 1919 r. pruszkowska Rada Delegatów Robotniczych zorganizowała dla robotników kolejowych prace przy odgruzowywaniu niemal całkowicie zrujnowanego terenu żbikowskich warsztatów, które władze niemieckie wykorzystywały jako skład materiałowy. Naprawiono część hal, a obok nich zbudowano prowizoryczne drewniane baraki, w których zorganizowano prace naprawcze, i w pierwszej połowie 1920 r. wznowiono pracę zakładu. Zatrudnienie znalazło w nim ok. 500 osób. Ze względu na znaczne zniszczenia w taborze kolejowym, jeszcze tego samego roku Rząd podjął decyzję o rozbudowie funkcjonujących na terenie Polski warsztatów kolejowych i parowozowni. Przeznaczono na ten cel 1,3 mld. marek, a pruszkowskie warsztaty miały się stać zakładem wzorcowym. Polskie Koleje Państwowe dokupiły ponad 130 tys. m2 terenu i w 1923 r. rozpoczęły rozbudowę. Inżynier Aleksander Pawłowski wspominał w 1928 roku na łamach „Inżyniera Kolejowego” (nr 11):

Obecnie teren warsztatów Pruszkowskich obejmuje 527.430 m2, z których 134.500 m2 dokupiono w 1923 r. Ułożono 12.000 metrów nowych torów, zbudowano nową halę obróbki drzewa, kuźnię, wagoniarkę osobową, magazyny zasobów,- dokonywa się «stopniowo» urządzeń mechanicznych, — sieci wodociągowej, — sieci oświetlenia. Od r. 1926 działa napęd elektryczny miejscowej elektrowni prywatnej, zamiast własnej, małej silnicy parowej. W r. 1920 sprowadzono partję nowych obrabiarek angielskich.

Część budynków zburzono a na ich miejscu wyrosły nowe hale naprawcze, wśród nich hala naprawy taboru osobowego, wówczas jedna z największych hal produkcyjnych w Polsce, oraz nowe siedziby dla kooperatywy kolejowej i domu ludowego, który przemianowano na „Nową Szwajcarnię”. Prace modernizacyjne ze względów na opóźnienia dostawców i kwestie wywłaszczeniowe, przeciągnęły się do 1928 r., a część prac wykończeniowych kontynuowano jeszcze w pierwszej połowie lat 30. Mimo to, już pod koniec lat 20. Warsztaty pod kierownictwem Wojciecha Radomskiego wróciły do swojej wiodącej roli, jako największego, zatrudniającego ok. 700 osób, pracodawcy w Pruszkowie.

Reklama Fabryki Fajansu, „Tygodnik Pruszkowski” 1928, nr 5

Przez całe międzywojnie Pruszków podtrzymywał swoje fabryczne tradycje. Wśród dużych pruszkowskich zakładów, które wznowiły produkcję niebawem po zakończeniu wojny, znalazła się także fabryka Dawida Nowera i Emila Sommera. Funkcjonująca od 1906 r. przy skrzyżowaniu ul. Komorowskiej i Kościelnej wytwórnia ultramaryny – niebieskiego pigmentu używanego do produkcji farb i lakierów – nie doznała szkód podczas ostrzału w 1914 r., co umożliwiło jej szybki start. W międzywojniu ze względu na szkodliwe dla zdrowia wyziewy część produkcji przeniesiono do Stachówka, a w Pruszkowie pozostało biuro fabryki oraz warsztat przygotowujący surowce do wypału, kierowane przez inż. Władysława Szymańskiego. Warto dodać, że charakterystyczne logo fabryki z leżącym lwem było pierwszym, zarejestrowanym oficjalnie 11 kwietnia 1924 r., znakiem towarowym w niepodległej Polsce! Z kolei wytwórnia fajansu Teichfelda po wojnie przeszła w ręce Stanisława Ehrenreicha, któremu nie udało się podtrzymać wysokiej renomy fabryki. Zakład miał też bardzo złą opinię wśród pruszkowskich robotników, którzy wielokrotnie zatrzymywali pracę zakładu, domagając się lepszych warunków pracy. Spośród mniejszych fabryk w pierwszej dekadzie niepodległości wciąż działała znana z przed wojny fabryka pilników Henryka Hosera oraz cegielnie Potulickiego i Hosera, a także dołączyły kolejne – fabryka kafli Sadłowskiego oraz założona przez duńską spółkę kapitałową fabryka mas bitumicznych „KEMI”, która mieściła się nieopodal pruszkowskiej elektrowni.

Pierwszy znak towarowy w II Rzeczypospolitej, „Wiadomości Urzędu Patentowego” 1924, z. 1, Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Gdy udało się zażegnać kryzys żywnościowy i mieszkaniowy, władze miejskie mogły przeznaczyć środki finansowe na odbudowę i modernizację obiektów użyteczności publicznej. W 1921 r. otwarto Gimnazjum Państwowe im. Tomasza Zana, którego siedziba do początku lat 30 mieściła się przy ul. Narodowej, a w 1924 r. rozpoczęła się odbudowa spalonego przez się Rosjan dworca kolejowego. Autorem projektu był architekt Romuald Miller, który zaproponował odbudowę w popularnym w międzywojniu stylu „dworkowym”. Na uwagę zasługują także inicjatywy podejmowane przez samych mieszkańców. Ze społecznych zbiórek organizowanych w Pruszkowie sfinansowano m.in. remont pałacyku Stowarzyszenia Księży Emerytów – przyszłą siedzibę Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, oraz odbudowę i ukończenie pruszkowskich świątyń. Znacznego remontu wymagał kościół żbikowski, którego dach został niemal doszczętnie zniszczony podczas ostrzału w 1914 r., a zaraz po wojnie wznowiono także budowę kościoła św. Kazimierza, którą zarządzał powołany jeszcze w 1902 roku specjalny komitet. W jego składzie znaleźli się najbardziej znamienici mieszkańcy miasta. W jego działaniach szczególnie zasłużył się proboszcz pruszkowskiej parafii w l. 1919-1961 ks. Edward Tyszka. Jeszcze do 1923 r., kiedy konsekrowano świątynie, nabożeństwa odbywały się w położonej obok drewnianej kaplicy. Aby pozyskać środki na dalsze prace wykończeniowe, które trwały przez całe międzywojnie, w pruszkowskich parkach jeszcze do późnych lat 30., organizowano koncerty, festyny, loterie i imprezy sportowe.

Afisz kulturalny z 1926 r., Źródło: Polona