menu

100&102 – Rewolucja 1905 w Pruszkowie

100&102 – Rewolucja 1905 w Pruszkowie

Wydarzenia rewolucji 1905 – fala strajków robotniczych, włościańskich i szkolnych, które ogarnęła zabór rosyjski w latach 1905-1907 – zajmują ważne miejsce w historii polskich dążeń niepodległościowych, choć nie zawsze się ich rolę podkreśla się w niepodległościowej historiografii. W latach 1905-1907 także Pruszków stał się sceną burzliwych strajków. Robotnicy pod hasłami ośmiogodzinnego  dnia pracy oraz większych swobód politycznych, w tym niepodległości Polski, zatrzymywali pracę w pruszkowskich fabrykach, a uczniowie, domagając się nauczania w ojczystym języku opuszczali sale lekcyjne i zrywali ze szkolnych ścian portrety cara i carycy. Pod naciskiem rewolucyjnych występów Mikołaj II złagodził drakońskie prawa dotyczące swobodnego stowarzyszania się, dzięki czemu powstały, również w Pruszkowie, dziesiątki polskich stowarzyszeń i organizacji oświatowych, religijnych, kulturalnych czy sportowych. Mimo kolejnej fali rusyfikacji i represji, która nastąpiła w kolejnych latach, setki osób – a w skali całego Przywiślańskiego Kraju dziesiątki tysięcy – dotąd obywatelsko i społecznie niezaangażowanych włączyło się w sprawę niepodległościową, a w najbliższej przyszłości dołączyło do grona oddanych sprawie bojowników i działaczy. W dziejach  Pruszkowa – najpierw jako osady fabrycznej a potem miasta  – strajki  l.1905-1907  pozostają największym czynnym wystąpieniem przeciw zaborcy.

Krwawa Niedziela

Wojciech Kossak „Krwawa Niedziela w 1905 roku”, Wikipedia

W niedzielę 22 stycznia 1905 r. nieopodal Pałacu Zimowego w Petersburgu wojsko carskie otworzyło ogień w kierunku prowadzonego przez popa Gieorgija Gapona pokojowego pochodu robotników. Pragnęli oni zwrócić uwagę cara Mikołaja II, przez część robotników postrzeganego jako opiekuna ludu, na trudne warunki pracy w fabrykach Cesarstwa. Maszerowali pod hasłami ośmiogodzinnego czasu pracy, podwyżki płac oraz zwiększenia swobód politycznych i obywatelskich w Imperium. Zginęło wówczas kilkuset robotników. Następstwem „Krwawej Niedzieli” była fala strajków, która przetoczyła się przez Imperium Rosyjskie.

W imię Niepodległej

„Pochód narodowy” zorganizowany 5 XI 1905 r. w Warszawie przez środowiska narodowe, źródło: Polona

Strajki szybko rozlały się także po terytorium Kraju Przywiślańskiego, jak oficjalnie określano wówczas  Kongresówkę. Już 28 stycznia na ulicach Warszawy odbyły się masowe protesty. Stolicę, a niebawem inne ośrodki przemysłowe tj. Łódź czy Zagłębie Dąbrowskie, sparaliżowały strajki powszechne, krwawo tłumione przez kozackie sotnie. Ich przebieg był szczególnie burzliwy właśnie w Kongresówce, ponieważ do żądań politycznych i ekonomicznych, wysuwanych przez Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) oraz Powszechny Żydowski Związek Robotniczy na Litwie, w Polsce i Rosji (BUND), doszły postulaty niepodległościowe głoszone przez Polską Partę Socjalistyczną (PPS). Jej działacze, z Józefem Piłsudskim na czele, dostrzegli w strajkach robotniczych okazję do podjęcia zbrojnej walki wyzwoleńczej. Powołana już na początku 1904 r. Organizacja Bojowa PPS, począwszy do 1905 r. organizowała na terenie Kongresówki akcje zbrojne: zamachy bombowe, m.in. na generał-gubernatora Warszawy Gieorgija Skałona, akcje uwalniania więźniów politycznych oraz napady rabunkowe, dzięki którym pozyskiwano środki na dalszą walkę.

Pocztówka z czasów rewolucji, źródło: Polona

Jeden z takich napadów miał miejsce tuż pod Pruszkowem. 28 lipca 1906 r. oddział bojowców PPS pod wodzą Józefa Mireckiego „Montwiłła” dokonał śmiałego ataku na pociąg pocztowy. Brało w nim udział 15 bojowców, którym udało się odpiąć od składu lokomotywę, a następnie zrabować ze znajdujących się w wagonie pocztowym worków z przesyłkami 170 tysięcy rubli. Gustaw Daniłowski, wybitny działacz socjalistyczny i niepodległościowy, organizator Uniwersytetu Ludowego i bliski współpracownik Piłsudskiego, w poświęconej „Montwiłłowi” broszurze „Na stokach Cytadeli” wspominał jego bohaterską postawę w akcji pod Pruszkowem:

Mirecki, który rwał się w najostrzejszy ogień, za co go nawet czasem karciły władze, unikał zbytecznego przelewu krwi nie tylko swoich, ale i obcych. Dla oszczędzenia niepotrzebnych ofiar gotów był narazić siebie. I tak pod Pruszkowem po opanowaniu pociągu, jeden z towarzyszy podłożył pod wagon lontową bombę. „Zgasić” – zagrzmiał, dostrzegłszy to Mirecki, a gdy towarzysz się guzdrał, skoczył i wyrwał głęboko, może na sekundę od wybuchu, płonącą tuleję. Szybkość decyzji, panowanie nad sobą, niewzruszony spokój w najgroźniejszych momentach zdumiewały najodważniejszych z odważnych.

Była to jedna z wielu brawurowych akcji przeprowadzonych pod dowództwem Józefa Mireckiego. W 1907 r. w wyniku donosu został aresztowany przez carską ochranę a rok później, 9 października 1908 r., stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej. W 1930 r. został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Niepodległości z Mieczami.

Józef Mirecki „Montwiłł”, źródło: Wikipedia
Okładka broszury Daniłowskiego, 1916 r., źródło: Polona

Strajki w Pruszkowie

W latach 1905-1907 także Pruszków stał się sceną gwałtownych strajków. Historyk Jan Sobczak w artykule Walki rewolucyjne w latach 1905-1907 na Mazowszu pisał: „Strajk robotników Pruszkowa rozpoczął się w poniedziałek 30 stycznia. Jako pierwsi porzucili pracę robotnicy fabryki J. Troetzera, a od godz. 10 następnego dnia stanęły już wszystkie fabryki i wybrani spośród strajkujących delegaci przedstawili dyrekcji żądania robotników. Dyrektor fabryki Troetzera, niejaki Trembicki, zaproponował właścicielom fabryk pruszkowskich, by wystąpili solidarnie, nie szli na żadne ustępstwa – a nędzą i głodem zmuszą ludzi do pracy. W ostatnich dniach strajku robotnicy fabryki Troetzera zgodzili się na ustępstwa przyrzeczone przez fabrykanta. Jednak kiedy po opuszczeniu fabryki zrozumieli podstęp, powybijali szyby w mieszkaniu Trembickiego i nikt do pracy nie podszedł” (Rewolucja 1905-1907 na Mazowszu i Podlasiu, Warszawa 1968, s. 40-41).

W kolejnych miesiącach strajki ogarnęły największe pruszkowskie zakłady: Warsztaty Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej na Żbikowie, cegielnię hr. Potulickiego, fabryki Teichfelda, Sommera i Nowera, Majewskiego i zakłady Tillmannsa. Strajki organizowali także pracownicy szpitala w Tworkach, stolarze, piekarze i ogrodnicy. W fabrykach rozklejano odezwy-komunikaty relacjonujące wydarzenia w Królestwie, organizowano wykłady kółkowe i komitety fabryczne. Kiedy ogłaszano strajk powszechny, tak jak to miało miejsce 28 października 1905 r., stawały niemal wszystkie miejscowe fabryki. 24 kwietnia 1906 roku PPS-wski „Robotnik” donosił, przekręcając nazwiska pruszkowskich fabrykantów:

Pruszków. Komitet lokalny składa się z 8 osób. Komitety fabryczne znajdują się w następujących fabrykach: 1) Metalowej Troetzera, 2) Tramwajowej Feichfelda [chochlik drukarski-chodzi oczywiście o  wytwórnię fajansu Teichfelda”], 3) Ołówków Majewskiego, 4) Akc. Tow. Prusz. Zakładów Chemicznych, 5) w warsztatach stolarskich Dymmka, 6) pilnikarni Hozera, 7) cegielni Potulickiego, 8) warsztatach kolejowych w Żbikowie, oprócz tego 9) organizacja służby szpitalnej w Tworkach. Wykłady kółkowe odbywają się w każdej fabryce raz na tydzień. We wszystkich fabrykach są utworzone koła organizacyjne i wybrane przez nie kom. fabr. W wymienionych fabrykach spotykamy się jedynie z N. Dekami. S. Decy mają luźne tylko stosunki w warsztatach w Żbikowie oraz organizacje w Blachowni Tilmana. W tej ostatniej odbyły się jedyne w Pruszkowie wybory do Dumy. Święto majowe przeszło spokojnie. Strejk był powszechny. Ulice były zalepione naszemi plakatami.

Do protestów włączyli się także żbikowscy włościanie, agitowani przez pruszkowskich działaczy robotniczych. Jednym z nich był działacz socjalistyczny, późniejszy wiceburmistrz Pruszkowa Stanisław Berent, który był także jednym z organizatorów strajku w fabryce ołówków Stanisława Majewskiego. W marcu 1905 r. zażądali oni protokołowania zebrań wyłącznie w języku polskim. W piśmie o strajkach rolnych w gminach Wilanów, Pruszków, Nowo-Iwiczna i Blizne w powiecie Warszawskim, które 10 maja 1906 r. gubernator warszawski D. Martynow przedłożył  warszawskiemu generał-gubernatorowi G. Skałononowi, czytamy:

Jak wynika z przedłożonych mi informacji przez naczelnika powiatu warszawskiego od początku polowych robót rozpoczęte zostało wszędzie przez miejscowych członków straży ziemskiej wydalanie strajkujących folwarcznych robotników. Nie wszędzie przebiega to jednakowo. W gminach Wilanów, Pruszków, Nowo-Iwiczna i Blizne były przypadki krótkotrwałych strajków, szybko sparaliżowanych bez trudu. Jak się okazało, w jednych folwarkach roboty były porzucane pod groźbą agitatorów pochodzących z Warszawy, w innych pod groźbą miejscowych parobków. W pierwszym wypadku robotnicy z przybyciem policji od razu przystąpili do robót, w drugim roboty wznowiono po wskazaniu ze strony robotników tych z nich, którzy podżegali do strajku i których robotnicy sami wskazali. Oskarżeni o podżeganie i zmuszanie robotników do strajku: Stanisław Berent, Jan Pyda, Jan Goźdź, Stanisław Szmajdowicz, Stanisław i Józef Paterek i Józef Marczak. Zgodnie z przedstawionym mi protokółem zostali aresztowani na podstawie 21 punktu obowiązującego tymczasowego postanowienia generał-gubernatora z 25 XII 1905 r.

Na terenie Pruszkowa działali także bojowcy PPS-u, m.in. wspomniany już Wojciech Radomski, który prowadził jeden z trzech tutejszych składów broni. W marcu 1906 r. i październiku 1907 r. zorganizowali oni dwie udane akcje uwolnienia działaczy przetrzymywanych na oddziale zamkniętym tworkowskiego szpitala.  Niestety, następstwem październikowej akcji  było aresztowanie blisko 30 osób, spośród których cztery zostały zesłane na 10-letnią katorgę. O akcji pisał z 8 marca 1907 r. „Kurier Polski”:

Ze szpitala dla umysłowo chorych w Tworkach zbiegło trzech więźniów politycznych: Aleksander Gołębowicz, Ignacy Jędrzejewski i Wojciech Szymański. We wtorek w nocy pacjenci ci zaczęli hałasować. Dyżurujący sanitariusz przypuszczając, iż jeden z więźniów z więźniów dostał ataku szału, wszedł do celi. W jednej chwili trzej więźniowie rzucili się na niego i, przłożywszy mu rewolwery do piersi, zmusili do wydania kluczy. Otworzywszy sobie furtkę w murze, okalającym szpital, więźniowie wsiedli do oczekującej na nich bryczki, w której siedziało trzech nieznajomych mężczyzn, odjechali w stronę Warszawy.

Szczególnie intensywny przebieg strajki miały w największym miejscowym zakładzie pracy – żbikowskich Warsztatach. Po masowych strajkach w pierwszej połowie 1905 r. popierany przez większość robotników komitet PPS włączył się do przeprowadzonej na Wiedence propolskiej akcji. 15 lipca 1905 r. urzędnicy Warsztatów oświadczyli, że urzędować będą wyłącznie w języku polskim. Po polsku porozumiewano się z rosyjskimi przełożonymi i sporządzano oficjalną korespondencję. Pod hasłem „Na Polskiej ziemi Polska mowa” do władz carskich wystosowana została odezwa z żądaniem wprowadzenia na kolei języka ojczystego, w tym wymianę pisanych dotąd cyrylicą nazw stacji. W końcu żądania zostały spełnione i na dworcach wiedenki obok nazw rosyjskich pojawiły się polskie.

Odezwa Komitetu Związku Kolejowego dr. żel. W.-W., źródło: Polona

Wtedy powstały też kolejowe związki zawodowe: PPS-owski  Związek Pracowników Kolejowych Królestwa Polskiego oraz związany ze Stronnictwem Narodowo-Demokratycznym, które otwarcie sprzeciwiało się strajkom, organizując akcje sabotażowe, Narodowe Koło Kolejarzy. Bywało, że rozdźwięk w środowisku robotniczym prowadził do tragicznej w skutkach bratobójczej walki. 21 lipca 1906 r. podczas wiecu zorganizowanego w rocznicę śmierci bojownika Stefana Okrzei zwolennik Endecji śmiertelnie postrzelił robotnika Franciszka Perzynę. Trzy dni później podczas pogrzebu Perzyny na żbikowskim cmentarzu odbyła się wielka demonstracja robotnicza.

Pracownicy Warsztatów sięgali także po bardziej radykalne formy oporu. 28 grudnia 1906 r. w ramach ogłoszonego w Królestwie solidarnościowego strajku kolejarzy, robotnicy zablokowali ruch kolejowy na trasie Wiedenki. 2 stycznia 1906 r. generał-major Margrafski w raporcie złożonym gubernatorowi Skałonowi tak opisywał zajście pod Pruszkowem:

Po przybyciu tam okazało się, że jadący do Warszawy pociąg Süd Express został zatrzymany na stacji Grodzisk przez tłum robotników z okolicznych fabryk. Na skutek interwencji straży pociągu nr 11 przestępcy zostali rozpędzeni, a pociąg Süd Express został doprowadzony do stacji Pruszków około godziny wpół do czwartej po popołudniu. Dalsza jazda okazała się niemożliwa, gdyż mniej więcej w tym samym czasie tłum przestępców prawie w tym samym miejscu, co wieczorem 28 grudnia, przewrócił słup telegraficzny uszkadzając znacznie przewody telegraficzne i telefoniczne. Ponadto przestępcy uszkodzili oba tory przez wyjęcie kilku szyn. (…) Mniej więcej w tym samem czasie przestępcy rzucili się na przybyły z Łodzi do stacji Pruszków pociąg pasażerski i po odczepieniu parowozu od wagonów wsiedli do niego i udali się do Żbikowskich warsztatów kolejowych, lecz zostali schwytani przez oddział wojskowy z pociągu nr 41, po czym udało się zatrzymać 9 ludzi.

30 grudnia robotnicy podpalili także drewniany most kolejowy nad Utratą, ale władzom udało się ugasić pożar, zanim doszło do nieodwracalnych strat.

Strajk szkolny

„Wiec dzieci”, rys. Aleksander Kamieński, źródło: Polona

Nieoczekiwanie już 28 stycznia 1905 r. do strajku przyłączyli się uczniowie warszawskich gimnazjów, a niebawem także szkół elementarnych i młodzież uniwersytecka całego Królestwa. Rozpoczął się, popierany także przez środowiska narodowe, strajk szkolny. Młodzież domagała się nauczania w języku polskim, wolności sumienia i większej demokratyzacji w zrusyfikowanych apuchtinowskimi ustawami carskich szkołach. Na początku lutego ogłoszono bojkot szkół rządowych, wspierany także przez rodziców protestujących uczniów. W drugim tygodniu lutego do strajku przyłączyli się także uczniowie szkoły wiejskiej w Pruszkowie oraz szkoły przy wytwórni fajansu Teichfelda. Młodzież przerwała odbywające się zajęcia, domagając się nauczania w języku ojczystym. Następnie grupa uczniów pruszkowskiej szkoły wiejskiej ruszyła na Żbików, aby skłonić kolegów z tamtejszej szkoły do buntu. Kolejnego dnia pruszkowskie i żbikowskie szkoły świeciły pustkami. O strajku w szkole Teichfelda wspomniała Władysława Głodowska-Sampolska w swojej książce Czerwone zorze. Wspomnienia (Warszawa 1965):

W czasie strajku szkolnego Sylwek z gromadą kolegów zerwał i zniszczył [w szkole przy fabryce Teichfelda – przyp. red.] portrety cara i carowej, a i w mojej szkole wszystkie dziewczynki podarły rosyjskie książki i wyszły z klasy, na co nauczycielka od rosyjskiego patrzyła bezradnie.

Odezwa Wydziału Szkół Miejskich, 31 X 1905 r., źródło: Polona

Jak donosił „Kurjer Warszawski” 18 listopada 1906 r. aresztowano czworo nauczycieli popierających tutejszy uczniowski protest – A. Mąkowskiego, J. Sakowską, M. Olszewską i dyrektora szkoły wiejskiej na Żbikowie Jana Wycecha. Szczęśliwie, po nocy spędzonej w więzieniu etapowym na warszawskiej Pradze, zostali zwolnieni do domów. Ostatnim zrywem rewolucji w Pruszkowie była urządzona w 1907 r. nieopodal szpitala tworkowskiego demonstracja 1-majowa.

Stowarzyszenia i organizacje

W perspektywie zbliżającej się walki o niepodległość najważniejszą zdobyczą rewolucji 1905 r. okazało się złagodzenie drakońskich przepisów o związkach i stowarzyszeniach, które władze carskie wprowadziły 17 marca 1906 r. Od tego momentu polskie stowarzyszenia mogły działać jawnie, pod warunkiem, że ich postulaty nie będą dotyczyć spraw ekonomicznych. Na fali wolnościowego entuzjazmu powstały wówczas w Kongresówce setki stowarzyszeń i organizacji społecznych – oświatowych, kulturalnych i samopomocowych – krzewiących i wspierających polską tożsamość. Reprezentowały one bogate spektrum postaw ideowych, kulturalnych i społecznych rodzącego się wówczas społeczeństwa obywatelskiego, które za kilka lat współtworzyć będzie niepodległą Polskę. Na tym ożywieniu skorzystały także polskie partie polityczne – zarówno narodowe jak i socjalistyczne, których szeregi masowo zasilali wówczas zwolennicy i przeciwnicy strajków.

Pocztówka wydana przez Polską Macierz Szkolną, źródło: Polona

Wśród nich prym wiodły towarzystwa o charakterze oświatowym. 21 czerwca 1906 r. władze zarejestrowały pierwszą legalnie działającą w Kongresówce organizację – Polską Macierz Szkolną. Wspierana przez narodowo nastawionych inteligentów i ludzi kultury, wśród nich m.in. Henryka Sienkiewicza, stowarzyszenie zajmowało się upowszechnianiem nauczania w języku ojczystym, organizując szkoły, ochronki i biblioteki. Pruszkowski oddział Macierzy powołany został 6 lipca tegoż roku na spotkaniu zorganizowanym w fabryce ołówków dzięki staraniom Witolda Chełmińskiego. Przewodniczył mu Stanisław Majewski, a w składzie zarządu znaleźli się m.in. zasłużeni hr. Potulicki i dr Wolfram. Pruszkowski oddział Macierzy był jednym z kilku działających w okolicy organizacji oświatowych. Przy Żbikowskich warsztatach działały również związane z partiami socjalistycznymi postępowe organizacje oświatowe, wśród nich prowadzona od 1908 r. przez dr. Józefa Idzikowskiego, Wojciecha Radomskiego i Stanisława Babskiego filia Uniwersytetu dla Wszystkich (po delegalizacji  przez władze przekształcona w filię Towarzystwa Kultury Polskiej) oraz oddział Stowarzyszenia Kursów dla Analfabetów Dorosłych – oświatowej organizacji zwalczającej analfabetyzm pod honorową prezesurą Bolesława Prusa, która przeprowadziła kursy nauczania początkowego dla 200 robotników kolejowych.

W okolicy bardzo aktywnie działały w owym czasie także stowarzyszenia oświatowo-kulturalne o charakterze katolickim. Przy parafii Żbikowskiej działał Związek Katolicki, a na terenie Pruszkowa założone w 1906 r. XX Koło Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich, dedykowane doskonaleniu zawodowemu i moralnemu robotników. Przewodził mu Wojciech Sokołowski, a od 1907 r. pracownik Warsztatów Tadeusz Stokowski. W pierwszych latach istnienia Koło miało swoją siedzibę przy ul. Helenowskiej (dzisiejszej Prusa 44), ale w 1908 r. wynajęło od ajenta Zielińskiego położoną w parku nad Utratą willę „Anielin”. Na tamtejszej scenie organizowano prelekcje, przedstawienia teatru amatorskiego i zabawy taneczne, podczas których przygrywała działająca przy Kole 50-osobowa orkiestra. W późniejszym okresie powołano także żeńską sekcję Koła prowadzoną przez p. Nadwakowską.

Ustawa Towarzystwa „Jedność”, 1906 r., źródło: Polona

Prawdopodobnie najliczniejszym i najprężniej działającym pruszkowskim stowarzyszeniem było działające od początku 1907 r. na Żbikowie 12 koło kolejarskiego Towarzystwa „Jedność”. Rok po założeniu koło pod przewodnictwem Piotra Piotrowicza liczyło już 357 członków. „Jedność” prowadziła na Żbikowie ochronkę dla najmłodszych, przejęła działającą od 1900 r. szkołę kolejową, a także otworzyła w 1908 r. bibliotekę, a dwa lata później nowoczesną trzyklasową zawodową szkołę handlową – dopiero drugą tego typu placówkę w Kongresówce. Udzielała też materialnego wsparcia dzieciom kolejarzy i pracowników Warsztatów, dla których opłaty za naukę w placówkach Towarzystwa były stosunkowo niskie, a dla najbiedniejszych z nich organizowano dodatkowe dopłaty. Miejscowe koło „Jedności” stało się także głównym animatorem życia kulturalnego rozwijającego się energicznie Żbikówka. Przy kole otwarto kręgielnie oraz ogród, w którym regularnie urządzano zabawy taneczne, a w mieszczącej się na terenie Warsztatów sali, tzw. „Szwajcarni”, działał chór, amatorski teatr oraz kółko lekkoatletyczny. Warto wspomnieć także, że od 1908 r. „Jedność” wydawała poświęcony sprawom oświaty na kolei dwutygodnik „Łącznik”, którego redaktorem i wydawcą był współzałożyciel fabryki ołówków inżynier Józef Zaborski.

Okładka „Łącznika”, 15 III 1908 r., źródło: Polona

Karnawał wolności nie trwał jednak długo. Władze carskie wkrótce zorientowały się, że u podstaw działalności dużej części z powstałych wówczas stowarzyszeń leży wywrotowa idea niepodległościowa. Już w 1907 r. organizacje, tj. Polska Macierz Szkolna, zdelegalizowano, a na początku drugiej dekady XX w. rozpoczęła się kolejna fala rusyfikacji. Zamykano prywatne szkoły i kolejne stowarzyszenia, a ich działaczy wtrącano do więzień. Jednak zadzierzgniętych wówczas więzi i pracy organizacyjnej, wykonanej w trakcie tych kilku owocnych lat, nie dało się po prostu przekreślić dekretem. Jak to bywało wcześniej, część z organizacji konturowała działalności w konspiracji. Równocześnie powstawały, także w Pruszkowie, Żbikowie i Tworkach, nowe tajne stowarzyszenia. Wśród nich działająca od 1911 r. przy szkole kolejowej drużyna skautowa im. Bartosza Głowackiego oraz powołana latem 1914 r. przez Franciszka Grzelaka drużyna harcerska w Tworkach. Na terenie Pruszkowa powstała także paramilitarna Drużyna Strzelecka, którą na polecenie warszawskiego dowództwa zorganizował w 1913 r. Jan Guderski. Działający do sierpnia 1914 r. 10-osobowy zastęp wojskowe szkolenia i ćwiczenia, czasem wspólnie z oddziałami warszawskimi, odbywał w okolicy Pruszkowa.

Fotografia z sokolskiej jednodniówki „Czołem”, 8 VII 1906 r., źródło: Polona

Ciekawie w tym względzie potoczyły się losy miejscowego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Zawiązane w kilka tygodni po uroczystej inauguracji działalności Towarzystwa w Królestwie, która odbyła na 1 lipca 1906 r. na warszawskiej Agrykoli, dzięki staraniom literata i dziennikarza Jana Szczepkowskiego, Stanisława Węglińskiego, Stanisława Kwiatkowskiego, p. Konstanczyka, właściciela dóbr pęcickich Antoniego Marylskiego oraz hr. Antoniego Potulickiego szybko zyskało rzeszę oddanych sympatyków. Kilka tygodni po utworzeniu gniazdo liczyło już 162 członków. Prezesował mu hrabia Potulicki, który udostępnił gniazdu kort tenisowy i salę domu przy ul. Szerokiej (obecnie Kraszewskiego), a następnie hojnie łożył na nie z własnej kieszeni. Oficjalnie towarzystwo propagowało ideę tężyzny fizycznej i moralnej, organizując wspólne ćwiczenia i popisy sportowe, jednak niepodległościowy, propolski podtekst działalności „Sokoła” był w równej mierze oczywisty dla jego członków, jak władz. Już w 1907 r. towarzystwo zostało zdelegalizowano. Hrabia Potulicki wszelkimi siłami próbował jednak  kontynuować działalność sokolską. Wkrótce zarejestrował „Klub Atletów”, a gdy ten zdelegalizowano, „Klub miłośników gry w palanta”. Władze carskie nie dały się jednak zwieść. Pruszkowskie gniazdo „Sokoła” miało odrodzić się dopiero po Wielkiej Wojnie.

Bilans rewolucji

Pocztówka z 1905 r., źródło: Polona

Bilans wydarzeń 1905-1907 okazał się korzystny zarówno dla robotników, jak i dla uczniów. Sukcesem zakończył się strajk szkolny. Jeszcze w 1905 r. władze carskie poszły na ustępstwa – w czerwcu 1906 r. zezwolono na nauczanie w języku polskim w szkołach prywatnych, co skłoniło rodziców do masowego porzucania szkół carskich i zapisywania swoich dzieci do szkół prywatnych, a 14 października także w szkołach rządowych. Robotnikom zaś udało się wywalczyć pewne świadczenia socjalne i podwyżki płac, a także zmniejszenie czasu pracy, choć jeszcze nie do postulowanych ośmiu godzin dziennie. Najważniejsza była jednak korzyść, jaką Rewolucja 1905 r. przyniosła sprawie niepodległościowej. Zdaniem wielu historyków najważniejszą zdobyczą rewolucji było włączenie się w walkę o sprawy obywatelskie i polityczne, zarówno po stronie socjalistów jak i narodowców, grup dotąd obywatelsko i społecznie niezaangażowanych – robotników, chłopów i uczniów. W samym Pruszkowie, Żbikowie i Tworkach w strajkach, wedle różnych szacunków, mogło wziąć udział nawet kilka tysięcy osób, głównie robotników z tutejszych fabryk. Było to więc największe czynne wystąpienie przeciw zaborcy w dziejach osady. W najbliższej przyszłości spośród tej ogromnej liczebnie grupy narodzi się wielu oddanych sprawie niepodległościowej bojowników i działaczy.

Z różnych względów pamięć o strajkach robotniczych i szkolnych z lat 1905-1907 została w historiografii polskich dążeń niepodległościowych zepchnięta na drugi plan. W międzywojniu była ona jednak żywa. Hucznie obchodzono, także w Pruszkowie, rocznice ich wybuchu, a bojowcy z roku 1905 r. maszerowali w organizowanych w Pruszkowie co roku pochodach w rocznicę odzyskania niepodległości tuż obok powstańców styczniowych, peowiaków i żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej.