menu

Szczepkowski „Pruszków. Biblioteka miejska” („Bibliotekarz” 1946)

Szczepkowski „Pruszków. Biblioteka miejska” („Bibliotekarz” 1946)

W 1946 roku w „Bibliotekarzu” (Rocznik XIII) ukazał się ciekawy artykuł poświęcony historii pruszkowskiej biblioteki miejskiej autorstwa Jana Szczepkowskiego – pruszkowskiego literata, podróżnika, działacza społecznego i wieloletniego członka jej zarządu. Szczepkowski śledzi dzieje pruszkowskiej książnicy od momentu jej powstania w 1904 roku, kiedy została utworzona jako Biblioteka i czytelnia dla robotników cegielni hr. Antoniego Potulickiego, przez wolnościowe czasy rewolucji 1905-1908 roku, gdy została przeniesiona do domu Szczepkowskiego przy ul. Kościuszki (wówczas jeszcze Starowiejskiej), przez okres Wielkiej Wojny i międzywojenny rozkwit. Zapraszamy do lektury

Nieistniejąca już kamienica przy ul. Kościuszki, gdzie od 1907 mieściła się siedziba biblioteki. Zbiory Książnicy Pruszkowskiej

Jan Szczepkowski

Pruszków. Biblioteka miejska

Kto z ludzi starszych pamięta czasy regimu przed pierwszą wielką wojną, a zwłaszcza czasy apuchtinowskiego systemu rusyfikacyjnego w szkolnictwie, cenzurze i administracji – ten wie, że czytelnictwo w guberniach królestwa polskiego uważane było niemal jako antypaństwowe przestępstwo. Student, ideowy propagator postępu i wiedzy, idący z książką do pracownika fizycznego, traktowany był jak szkodliwy agitator, kwalifikujący się do „zsyłki”, a oficerowie pouczali żołnierzy, że najgorszymi wewnętrznymi wrogami państwa są „studenci, Żydzi i Polacy”…

Mimo to właśnie studenci, zwłaszcza jeżeli któryś posiadał bibliofilskie zamiłowania, garnęli się do wydawania książek w jedynych, jakie wówczas w Warszawie istniały czytelniach, pod egidą Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, czytelniach, które stały się szkołą dla całego pokolenia bibliotekarzy, a bodźcem w inicjatywie dla patriotycznych działaczy.

Na prowincji trudności formalne pierwszy przełamał Radom. Powstała tam obficie zaopatrzona w książki biblioteka i wypożyczalnie, znakomicie prowadzona przez Karola Hofmana, późniejszego współpracownika czytelni warszawskich.

Pruszków, choć wówczas jeszcze bardzo skromna, de jure „wieś”, de facto osada fabryczna, nie dała się wyprzedzić w patriotyczno-kulturalnym czynie. Inicjatywę podjęli i ofiarowali książki ze swych prywatnych zbiorów: doktorostwo Radziwiłłowiczowie z Tworek, hr Antoni Potulicki, doktorostwo Wolframowie z Pruszkowa, Stanisław Jan Majewski (autor znakomitych dzieł z dziedziny astrofizyki i właściciel fabryki ołówków), prof. Piotr Hoser, inż. Józef Troetzer, inż. Władysław Leppert, i inni. Starania o pozwolenie władz podjął Antoni Potulicki, dzięki czemu w 1904 r. Mogła już być uruchomiona w skromnym lokalu przy ul. Kraszewskiego, biblioteka pod urzędową nazwą: „Biblioteka i czytelnia dla robotników cegielni hr. Antoniego Potulickiego”.

Oczywiście korzystało z niej całe miasteczko. Kierowniczką była znana działaczka Jadwiga Dziubińska przy współpracy niżej podpisanego. W parę lat później kierownictwo objęła p. Wiesława Majewska. Biblioteka zaś została przeniesiona w r. 1907 do domu przy ul. Tadeusza Kościuszki nr. 43, gdzie do dziś pozostaje.

Okres od lat wolnościowych (1905-6) do wielkiej wojny należy do najświetniejszych lat w rozwoju publicznego księgozbioru, który pozyskał część zlikwidowanej biblioteki pracowników warsztatów kolejowych w Pruszkowie. Tak zwana pospolicie „pruszkowska czytelnia”, zaopatrzona w dobór wartościowych dzieł, stała się samowystarczalną. Dochody od abonentów pozwalały na nabywanie nowych książek i oprawę, liczba czytelników rosła, prace przy katalogowaniu i wydawaniu spełniano chętnie i bezinteresownie jako obowiązek społeczny, zaszczytny dla każdego inteligenta i dobrego Polaka.

Pierwsza wojna spowodowała poważne zniszczenia biblioteki.

Przetrzebione resztki uratowała śp. Maria Wolframowa i zaraz po wojnie uruchomiła czytelnię. Niestety, „samowystarczalność” stała się trudna, wobec konieczności nabywania coraz to nowych książek, tak obficie wydawanych przez liczne firmy w Polsce zmartwychwstałej. To też zarząd Biblioteki przychylił się do  do inicjatywy piszącego te słowa i postanowił uczynić z Biblioteki darowiznę na rzecz miasta, z tym zastrzeżeniem i przeświadczeniem, że Rada i Zarząd Miasta subsydiować będą Bibliotekę i że do nowego jej zarządu wejdą również przedstawiciele ofiarodawców tj. zarządu dotychczasowego.

Przekazanie nastąpiło w początkach 1924 r.

Miasto istotnie poczęło subsydiować Bibliotekę, robić większe zakupy książek, wskazanych przez zarząd Biblioteki, oraz przyjęło na etaty magistratu kierowniczkę Biblioteki i jej pomocnicę. Biblioteka rozwijała się i promieniowała, stając się niezbędną pomocą dla licznej młodzieży ze szkół powszechnych, z koedukacyjnego gimnazjum i szkoły mechaników.

Nowa wojna i okupacja niemiecka ciężko odbiły się na Bibliotece, , której ogólne straty wyniosły 2649 t. na 7969 t., posiadanych przed wojną i która została zamknięta i zapieczętowana przez 4 z górą lata. Po czteroletnim zamknięciu, wraz z ucieczką Niemców, Biblioteka została otwarta a personel pod kierownictwem p. Chmielewskiej, przystąpił gorliwie do pracy.

Sprawozdanie Biblioteki, złożone Zarządowi Miasta na dz. 1 I 1946 r. wykazało 5320 t., 29967 wypożyczeń i 1064 czytelników, w tym kształcącej się młodzieży – 473, pracowników umysłowych – 136, pracowników Zarządu Miejskiego – 63, nauczycieli – 19, pracowników fizycznych… 8 (!), itd. Na kupno książek wydano tylko 6800 zł, na oprawę – 10875 zł.

Wrześniowe sprawozdanie z 1946 r. wykazuje 5815 t., a więc księgozbiór w ciągu 8 miesięcy powiększył się tylko o 500 t., podczas gdy ilość czytelników wzrosła prawie o 100%, z 1064 na 2000 (!).

Dzięki napływowi czytelników Biblioteka stała się samowystarczalną, pomimo niskich opłat (młodzież -10 zł, dorośli – 20 zł miesięcznie); personel opłaca Magistrat, wszystkie więc prawie dochody idą na zakup książek, dzięki czemu zakupiono ich za 15680 zł. Jest to jednak niewspółmiernie mało w stosunku do potrzeb, zwłaszcza młodzieży szkolnej, która stanowi obecnie 50% czytelników. To też żądane książki są wciąż „w czytaniu”, a kandydaci muszą te książki mieć, bo są one konieczne do obowiązkowej lektury szkolnej, do obowiązkowych wypracowań i referatów.

Braki księgozbioru nie są jednak jedyną troską Biblioteki. Drugim poważnym brakiem jest ciasny lokal, który nie pozwala na otwarcie czytelni na miejscu. Ci, którzy mają liczną rodzinę i trudne warunki mieszkaniowe, jak np. pracownicy fizyczni (tylko 8 pracowników fizycznych abonowało książki na 32000 mieszkańców miasta!) nie mogą u siebie czytać książek w ciszy i skupieniu. Brak czytelni przy Bibliotece nie pozwala też młodzieży robić notatek na miejscu z potrzebnych jej fragmentów i zwrócić zaraz książkę, częstokroć zbędną w całości. Książka musi być wzięta do domu, a przecież czeka na nią kolejka kandydatów… To też powiększenie lokalu o 2-3 pokoje jest nieodzowne dla należytego funkcjonowania Biblioteki.

Rozwój Biblioteki Miejskiej w podstołecznym, dziś wojewódzkim mieście Pruszkowie jest sprawą pierwszorzędnego znaczenia dla jego powagi i potrzeb ludności.

„Bibliotekarz” 1946