menu

Szpital w Tworkach

21 listopada 1891 roku nastąpiło otwarcie Warszawskiej Lecznicy dla Obłąkanych w Tworkach. Dziennikarz „Tygodnika Ilustrowanego” zwiedził placówkę jeszcze przed otwarciem, dając czytelnikom drobiazgowy opis architektury i urządzeń najnowocześniejszego szpitala dla nerwowo chorych w Królestwie Polskim. Artykuł ukazał się w serii V, tomie IV, rocznika 1891 na stronach 246-247.

 

Szpital w Tworkach

W b. m. [tj. 21 listopada 1891 – przyp. red.] oddany będzie do użytku publicznego nowy zakład dla obłąkanych, wzniesiony z wielkim nakładem pracy i kapitału.

Brak wygodnego pomieszczenia w oddziale kobiet w szpitalu Dzieciątka Jezus i szpitalu św. Jana Bożego skłonił właściwe sfery jeszcze w r. 1878-ym do podniesienia projektu budowy centralnego domu dla obłąkanych; z uwagi jednak, że posiadany na ten cel kapitał, z różnych zapisów dobroczynnych, wynosił tylko około 200 tysięcy rubli, sprawa poszła w odwłokę. Dopiero wyasygnowanie 500 tysięcy rs. z funduszów użyteczności publicznej umożliwiło urzeczywistnienie dawnej myśli.

Pod budowę nowego szpitala wybrano miejscowość Tworki, położoną nieopodal stacyi Pruszków kolei warszawsko-wiedeńskiej, plany zaś opracował budowniczy akademik Sztrom. 17-go lipca 1888-go r. rozpoczęto budowę pod kierunkiem komitetu, złożonego z pp.: kuratora szpitala Dzieciątka Jezus r. t. Wiłujewa, jako przewodniczącego, generał-majora Palicyna, kuratora szpitala św. Jana Bożego, r. r. st. Styczakowskiego, r. r. st. Pankowa, dra Hardina i budowniczego Dziekońskiego. Nadzór nad robotami powierzono budowniczemu p. Oswaldowi, po którego śmierci obowiązki te objął budowniczy p. Lempke.

Zakład w Tworkach, imponujący swoim ogromem, posiada dwa oddziały: męski i żeński, oraz kolonię dla nieuleczalnych. Wzniesiony na suchym gruncie, przy lasku, z dala od fabryk, zapewnia chorym świeże powietrze, wewnętrzne zaś kosztowne urządzenia mają na celu dostarczenie im wszelkich wygód i uprzyjemnienie pobytu.

Na całość szpitala składa się dwanaście domów murowanych mieszkalnych, kaplica, dwa gmachy, mieszczące oddziały machin, stację elektryczną, kuchnie, pralnie, suszarnie, mieszkania dla służby,, oraz w dziedzińcu zabudowania gospodarskie.

Front zajmuje dwupiętrowy dom administracyjny, przeznaczony na kancelarię, mieszkania lekarzy, administracji, w którym nadto urządzono oddział na 12-stu chorych. Po prawej stronie, w linii, mamy obszerny gmach dla 102 chorych, dalej pawilon dla 10-ciu pensjonariuszy, następnie jeszcze jeden na 40-stu chorych. To oddział męski. Lewą stronę od domu administracyjnego zajmuje oddział żeński, składający się z takiejże liczby budynków, jak powyżej. Po tejże stronie w głębi, na wzgórzu, wznosi się kaplica. Środek dziedzińca pomiędzy wspomnianemi budowlami a laskiem, zajmują gmachy, zajęte na kuchnie, pralnie itp., obok zaś nich stacja machin, wodociąg i zabudowania gospodarskie. Kolonia dla nieuleczalnych jest urządzona z drugiej strony lasku, o 5 minut drogi od zakładu, i obejmuje dom administracyjny i cztery budynki, każdy na 26-ciu chorych. Wozownie, stajnie, komórki itp. zamykają podwórze.

 

Ogółem w Tworkach ulokować będzie można 316 chorych i 104 nieuleczalnych, w równej liczbie kobiet i mężczyzn. Każdy pawilon tworzy całość, posiadającą łazienki, pokoje porad lekarskich, jadalnie, bawialnie itd. Ze względu na specjalność instytucji okna zaopatrzone są w mocne kraty żelazne, meble zaś odznaczają się trwałością.

Wydział gospodarczy urządzono podług ostatnich wymagań technicznych. Kuchnia ogrzewana będzie parą; składa się ona z wielkiego aparatu z trzema dużymi i ośmiu mniejszymi kotłami, w których woda zagotowywa się w 5-10-ć minut, dwóch przyrządów do gotowania kartofli (ugotowanie jednego korca wymaga 8-iu minut czasu), oraz zwyczajnego pieca. Przy kuchni są dwie sale przeznaczone do dzielenia porcyj, co odbywa się na czterech stołach z marmurowemi blatami, ogrzewanemi, celem nieoziębiania potraw. Pralnia mechaniczna, w której od razu prać można 40 pudów bielizny, suszarnia i piekarnia posiadają najnowszego systemu maszyny i piece.

Zakład w Tworkach będzie u nas pierwszym szpitalem, zaopatrzonym w oświetlenie elektryczne. Nad tą sprawą toczono długie narady, urządzenie jednak gazowni wymagało znacznego nakładu, elektryczność zaś okazała się tańszą i dogodniejszą. Roboty powierzono inżynierowi p. Janowi Wasilewskiemu, który z zadania wywiązał się bez zarzutu. Osiem lamp łukowych, każda o sile 1,000 świec i 573 lampek żarowych siły od 5-ciu do 25-iu świec, rozrzuconych po pawilonach, daje szpitalowi prawie słoneczne oświetlenie. Stacja elektryczna składa się z trzech motorów i trzech machin dynamo-elektrycznych systemu Eddisona, czwarta zaś służy do wentylacji elektrycznej. Ta ostatnia odbywa się za pomocą 18-tu wiatraczków, z których każdy robi 2,000 obrotów na minutę. Siła ta wypompowywa na godzinę 2,400 metrów sześciennych zepsutego powietrza. Na uwagę zasługuje tablica regulacyjna, pozwalająca na stacji lampy gasić lub zapalać w dowolnej ilości, co jednak nie przeszkadza, aby w danym pawilonie służba sama nie mogła tego uczynić bez zawiadamiania mechanika, który znowu w tejże chwili może skontrolować, gdzie i kiedy lampy zostały zgaszone. Koszta urządzenia oświetlenia i wentylacji wyniosły około rs. 42,000, eksploatację zaś roczną obliczono na rs. 8,8850. Wielka kotłownia z trzema kotłami, maszyny hydrauliczne, pompy wodociągowe itp. dopełniają całości oddziału mechanicznego.

Oto pobieżny opis szpitala, wzniesionego z niebywały u nas komfortem. Na budowę gmachów i wewnętrzne urządzenia wydatkowano rs. 782,000, zaczerpniętych ze źródeł wskazanych.

Przeniesienie chorych ze szpitala Jana Bożego i Dzieciątka Jezus do nowej siedziby nastąpić ma za dni kilkanaście.

C.B.