menu

Zabójstwo wiceburmistrza Berenta

Zabójstwo wiceburmistrza Berenta

Nocą 25 lipca 1933 roku na ul. 3 Maja w Pruszkowie nieznani sprawcy zamordowali wiceburmistrza miasta. Stanisław Berent był działaczem robotniczym związanym z partiami socjalistycznymi. Podczas strajków w latach 1905-1907 Berent, wówczas pracownik fabryki ołówków Stanisława Majewskiego, agitował wśród robotników i włościan, za co został zesłany przez władze carskie na katorgę do Tomska, gdzie przebywał do 1911 r. Był zaangażowany w działalność polityczną w ramach Socjaldemokracji Królestwa Polskiegi i Litwy oraz Towarzystwa Kooperatystów. W międzywojniu pracował m.in. jako zawiadowca stacji. W 1926 r. zorganizował w Pruszkowie komórkę PPS-Lewicy, z której został jednak wykluczony w 1933 r. Wstąpił wówczas do Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy. Od 1927 roku do śmierci zasiadał także w Radzie Miejskiej. Sprawa zabójstwa pruszkowskiego wiceburmistrza stała się głośna w międzywojniu. 27 lipca 1933 r. na pierwszej stronie „Nowin Codziennych” ukazała się poniższa relacja.

Mord polityczny w Pruszkowie
Jak umierał wiceburmistrz Berent

Pruszków jest poruszony niezwykle zuchwałem morderstwem, którego ofiarą padł 42-letni wiceburmistrz miasta Stanisław Berent. Berent przyjechał z Warszawy do Pruszkowa w nocy z wtorku na środę, około g. 11-ej. Ze stacji szedł ulicą wzdłuż torów kolejowych, tzw. Czarną Drogą w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. Doszedł z nim do rogu alei 3-go Maja. Nieznajomy poszedł prosto, Berent zaś skręcił w aleję, przy której pod nr. 8 mieszkał. W niewielkiej odległości szli również mieszkańcy tegoż domu, p. Grunwald i p. Traczykówna oraz zamieszkała pod nr. 57 przy ul. Narutowicza, p. Zofja Postrychówna. Grunwald i Postrychówna skręcili do domu, Berent i idąca przed nim Postrychówna poszli dalej.

Zasadzka

Wprost ulicy Pięknej, koło której Berent musiał przechodzić, znajduje się niezabudowany plac, porosły częściowo krzakami. Tu czatowali dwaj zbrodniarze, którzy rzucili się na przechodzącego wiceburmistrza. Jeden z nich, według przedśmiertnych słów Berenta, wysoki szczupły mężczyzna w jasnym garniturze, dwukrotnie uderzył go laską w głowę. Wiceburmistrz rzucił się do ucieczki, potrącając przytem p. Postrychównę, jedynego świadka zajścia. Napastnicy dopadli uciekającego, ten zaś ogłuszony ciosem lasek, zwalił się na ziemię w odległości zaledwie 30 kroków od domu. Wtedy jeden z mężczyzn strzelił do leżącego. Kula przeszyła prawą pierś.

Ostatnie słowa rannego

Na odgłos strzału podbiegli do rannego pp. Grunwald, Traczykówna i Postrychówna, następnie zamieszkały w domu burmistrza p. Jerzy Plewiński. W chwilę potem kilku innych przechodniów i przechodzący przypadkowo Czarną Drogą patrol policyjny. Mordercy, korzystając z ciemności, jak twierdzą przypadkowi świadkowie, zbiegli w stronę ulicy 6 Sierpnia. Przytomny jeszcze wiceburmistrz Berent prosił, aby go odniesiono do pobliskiego szpitala. Wypytany po drodze, oświadczył, że sprawców napadów nie zna, że uderzył go dwukrotnie laską i postrzelił wysoki mężczyzna w jasnem ubraniu i, że towarzyszący mu niższy od niego mężczyzna nie brał bezpośredniego udziału w napadzie. W szpitalu, mimo zastrzyknięcia przez dr. Wolframównę kamfory, wskutek wewnętrznego wylewu krwi, wiceburmistrz zmarł po 15 minutach, osieracając żonę i troje dzieci.

Na miejscu zbrodni

W chwilę po śmierci śp. Berenta przyszedł do szpitala burmistrz Pruszkowa p. Józef Cichecki. W nocy na miejscu wypadku zjawił się komisarz Buła, który przeprowadził wstępne dochodzenie i polecił opieczętować pokój zmarłego. Wczoraj rano zjechała do Pruszkowa komisja śledcza, w skład której wchodzą: nadkomisarz K. Fuks – komendant powiatowy Policji Państwowej, sędzia śledczy Zahorski, prokurator na powiat warszawski Dąbrowski, komisarz Buła, oraz komendant miejscowego posterunku starszy przodownik Bajer. Badanie świadków i przeglądanie papierów zmarłego trwało do późnego wieczora. rzecz Jasna, wyniki dochodzenia, ze względu na toczące się śledztwo, trzymane są w tajemnicy.

Kim był zmarły

Zamordowany wiceburmistrz Pruszkowa Stanisław Berent był znanym na terenie miasta działaczem robotniczym. Podczas ostatnich wyborów, na czele 12 sympatyzujących z nim radnych wszedł do rady miejskiej, a następnie został obrany wiceburmistrzem. P. Berent należał początkowo do PPS-Lewicy, a spowodowawszy rozłam w tej partii stworzył zbliżoną do komunizmu Niezależną Socjalistyczną Partię Pracy, ostatnio zaś zbliżywszy się do ławnika z Chrześcijańskiej Demokracji Józefa Kwasiborskiego, począł zdradzać towarzyszów i skłaniać się ku polityce Ch-D. Śp. Stanisław Berent cieszył się opinią człowieka bezwzględnego, działającego demagogicznymi metodami.

Kto zabił?

W związku z tragiczną śmiercią wiceburmistrza Berenta, krążą po mieście najrozmaitsze mniej lub więcej prawdopodobne wersje. Pewna wydaje się tylko ta, że nie był to mord rabunkowy, gdyż przy śp. Berencie znaleziono 180 zł gotówką oraz sztabki złota i srebra, które zmarły, będąc z zawodu technikiem dentystycznym, nabył w Warszawie. Najgłośniej mówi się w Pruszkowie, czemu kategorycznie zaprzecza burmistrz Cichecki, że jest to mord na tle politycznem. Jako sprawców wymienia się rozbitą swego czasu przez zmarłego PPS-Lewicę, która w opublikowanej wówczas ulotce, zapowiadała zemstę Berentowi i jego towarzyszowi partyjnemu Kopowi, dalej – nowoutworzoną Niezależną Socjalistyczną Partię Pracy, której nadzieje śp. Berent, zostawszy wiceburmistrzem zawiódł i wreszcie członków rozwiązanej niedawno organizacji „Biały Orzeł”, którą zmarły energicznie zwalczał. Nie jest wykluczone również, że tłem morderstwa była osobista zemsta, bowiem zmarły miał wielu wrogów. Prowadzone energicznie śledztwo policyjne niewątpliwie wykaże, które z powyższych przypuszczeń odpowiada rzeczywistości.

„Nowiny Codzienne” z 27 lipca 1933 r.

Natychmiast po śmierci wiceburmistrza działacze Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy kolportowali poniższą ulotkę:

Źródło: Polona