menu

Na wycieczkę 7: Otrębusy, Nadarzyn, Walendów

Na wycieczkę 7: Otrębusy, Nadarzyn, Walendów

Siódma rowerowa trasa naszego wakacyjnego krajoznawczego cyklu #nawycieczkę prowadzi do Otrębus, Nadarzyna, a następnie do Walendowa, skąd wrócimy z powrotem do Pruszkowa wzdłuż urokliwej doliny rzeki Utraty. Po drodze pięknie kwitnące późnym latem łąki parzniewskie, trzy muzea i pałac, pachnący grzybami Młochowski Las, dawna karczma, klasztor, stawy, rzeka i zalew.

Długość trasy: ok. 35 kilometrów

Link do google maps: Otrębusy, Nadarzyn, Walendów

Start

Naszą wycieczkę zaczynamy od stacji w Pruszkowie, spod której jedziemy ul. Henryka Sienkiewicza, Staszica, Gomulińskiego, a następnie Solidarności aż do Parzniewa. W miejscu, gdzie ul. 36 P. P. Legii Akademickiej skręca mocno w prawo zobaczycie odchodzącą od niej drogą gruntową prowadzącą na łąki parzniewskie.

1. Łąki parzniewskie

Należące niegdyś do dóbr helenowskich łąki parzniewskie to bodaj największy w okolicy zachowany do dziś kompleks użytkowanych łąk. Wiosną, latem i wczesną jesienie na miejscami podmokłych zalewanych wodami Zimnej Wody łąkach tworzą się kobierce kwitnących kwiatów łąkowych, które zmieniają swoje barwy w zależności od pory roku. Dlatego odwiedzać je regularnie w przeciągu roku. Późnym latem 1939 r. to właśnie na łąkach parzniewskich rozegrały się główne potyczki Bitwy pod Brwinowem. Kiedy 8 września wojska niemieckie dotarły do Warszawy i rozpoczęła się trwająca do końca września obrona miasta, na odsiecz walczącym skierowana została 28 Dywizja Piechoty Armii „Łódź” pod dowództwem Karola Ziemskiego. W jej skład wchodziły 36 pułk piechoty Legii Akademickiej, 15 pułk piechoty „Wilków”, 72 pułk piechoty im. Dionizego Czachowskiego i 28 pułk artylerii lekkiej. 12 września we wczesnych godzinach rannych wojska polskie zajmują Brwinów. Wojska Wehrmachtu wycofują się w kierunku Kań. Około godziny 13 rozpoczyna się niemiecki kontratak równocześnie od strony Podkowy Leśnej i Kań. Wojska polskie próbują się przedrzeć w kierunku stolicy, ale na łąkach parzniewskich napotykają znaczne siły wroga. Po trzygodzinnej bitwie polscy żołnierze, wobec przeważającej siły wroga, wycofują się z pola walki i odmaszerowują w kierunku Twierdzy Modlin. W trakcie bitwy obie strony poniosły dotkliwe straty. 14 września 28 Dywizja dotarła do Modlina, który stawiał opór jeszcze do 28 września. Dowodzący pod Brwinowem 36 pułkiem piechoty Legii Akademickiej ppłk Ziemski za męstwo został odznaczony Orderem Virtuti Militari.

Przez łąki jedziemy cały czas główną gruntową drogą, która doprowadzi nas do ul. Pszczelińskiej, w którą skręcamy w lewo. Po kilkudziesięciu metrach odchodzić będzie od niej ul. Na Skraju, w którą skręcamy w prawo, a z niej w lewo w ul. Warszawską, przy której znajduje się Muzeum Motoryzacji.

2. Muzeum Motoryzacji w Otrębusach

Otwarte w 1995 r. Muzeum Motoryzacji to jedno z trzech otrębuskich muzeów, co plasuje Otrębusy w czołówce miejscowości z największą liczbą muzeów na jednego mieszkańca. Historia powstawania kolekcji muzeum sięga lat 70., kiedy władze starały się „zachęcić” mieszkańców do pozbywania się starych aut ze swoich posesji, karając ich mandatami. Grupa pasjonatów motoryzacji odbierała wiekowe wehikuły, które z czasem udało się wyremontować. W ciągu czterdziestu kilku lat otrębuskim pasjonatom udało się zgromadzić pokaźną kolekcję ponad 300 zabytkowych pojazdów produkcji polskiej i zagranicznej. Nie tylko aut, bo w Muzeum zobaczycie także traktory, czołgi, motocykle, rowery czy wózki dziecięce. Wśród nich takie perełki, jak:  traktor Titan z 1895 r., ciężarowy Mercedes z 1913 r., Fiat z 1919r. czy Zis – kabriolet Józefa Stalina.

Spod Muzeum kierujemy się dalej ul. Warszawską, aż dojedziemy do skrętu na Otrębusy (duży baner Mazowsza!) i ul. Natalińską jedziemy do skrzyżowania z ul. Wiejską, na którym skręcamy w prawo.

3. Toeplitzówka

Nie znamy dokładnej daty powstania pałacyku w Otrębusach. Krzysztof Pilawski w artykule poświęconym dziejom willi pisze, że na początku XX w. majątek Otrębusy rozparcelowano i część gruntów wraz z pałacykiem sprzedano Elżbiecie Hamburg, która w 1919 r. sprzedała folwark (zwany od imienia właścicielki „Elżbietówką”) przedsiębiorcy Teodorowi Toeplitzowi. Warto wspomnieć, że nowy właściciel był działaczem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej za czasów, kiedy realizowała ona nowatorski projekt budowy kolonii spółdzielczych domków robotniczych na Żoliborzu. To on założył także Polskie Towarzystwo Reformy Mieszkaniowej oraz czasopismo „Dom – Mieszkanie – Osiedle”, a w Toeplitzówce  – jak pisze Krzysztof Pilawski – malinową nalewką i czarną kawą raczyli się najlepsi warszawscy architekci i urbaniści. Toeplitz zaangażowany był również w sprawy lokalne. Był m.in. inicjatorem powstania drewnianych domków przy ul. Wiejskiej w Otrębusach. W latach 30. w pałacyku dziecinne lata spędził także wnuk Teodora – Krzysztof Teodor, który zyska renomę jednego z najświetniejszych powojennych dziennikarzy. W latach 50. Toeplitzowie przekazali budynek na cele społeczne. Mieściły się tu przez jakiś czas biblioteka i przychodnia. Dziś mieści się tam biblioteka.

Odwiedzając Toeplitzówkę warto zwrócić także uwagę na znajdujący się naprzeciw wjazdu na teren biblioteki zabytkowy spichlerz.

Aby dotrzeć do kolejnego punktu wystarczy cofnąć się do skrzyżowania ul. Wiejskiej i Natalińską.

4. Muzeum Polskiej Sztuki Ludowej

Fot. Andrzej Błaszczak, WikiCommons, CC BY-SA 4.0

Znajdujące się w Otrębusach przy ul. Natalińskiej 15 Muzeum Sztuki Ludowej jest prywatną inicjatywą profesora Mariana Pokropka – wieloletniego kierownika Zakładu Etnografii Polski w Uniwersytecie Warszawskim, badacza i kolekcjonera polskiej sztuki ludowej. Starania o jego założenie prof. Pokropek  rozpoczął już w latach 70., wraz z tym, jak rosła jego prywatna kolekcja, tworzona podczas podróży etnograficznych po kraju. Ze względu na brak środków finansowych muzeum, w dużej mierze zbudowane rękami właściciela, otwarto dopiero w 1996 r. Mimo skromnych rozmiarów, szczyci się ono imponującą kolekcją ponad 5000 zabytków sztuki ludowej – rzeźb, obrazów, drewnianych gwizdawek, palemek, wielkanocnych pisanek, wiklinowych koszyków, wycinanek i wyrobów ze słomy z różnych regionów Polski. Dominuje tu tematyka biblijna, zarówno ze Starego, jak i Nowego Testamentu oraz motywy przyrodnicze, ale w muzeum znajdują się również dzieła nawiązuje do historii Polski, a także zbiór ludowych judaików. Jak wspominaliśmy, Muzeum jest prywatne, więc jeśli by Państwo chcieli je zwiedzić, konieczny jest uprzedni kontakt z placówką.

Spod Muzeum kierujemy się cały czas prosto ul. Natalińską, przejeżdżając przez tory WKD, aż dostrzeżemy kierunkowskaz kierujący nas do Matecznika Mazowsza.

5&6. Karolin

Karolin, dziś „matecznik Mazowsza”, powstał jako sanatorium z inicjatywy Towarzystwa Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Umysłowo i Nerwowo Chorymi, które powstało, aby otoczyć opieką niezamożnymi osobami chorymi, których nie stać było na prywatną opiekę. Ziemie pod jego budowę przekazała Karolina Bobrowska, a okazałe budynki „Karolina”, otwartego w 1911 r., powstały według projektu Czesława Domaniewskiego – znanego mieszkańcom Pruszkowa architekta, który projektował m.in. zabudowania warsztatów kolejowych, kościół św. Kazimierza czy budynki szkółek żbikowskich. W czasie I wojny światowej w zabudowaniach funkcjonował szpital wojskowy – najpierw rosyjski, a następnie niemiecki. W okresie międzywojennym sanatorium wznowiło działalność. Wypoczywali tu także, odpłatnie, prywatni goście. Jednym z nich była zaangażowana w konspirację znana aktorka Mira Zimińska, która wypoczywała tu z przyjaciółmi w 1942 r. Pobyt w Karolinie skończył się tragicznie. Gestapo aresztowało aktorkę wraz z jej przyjaciółmi. Mimo to zachowała ona ciepłe wspomnienia o Karolinie. Kiedy w 1948 r. współtworzyła z mężem Tadeuszem Sygietyńskim Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze” na siedzibę zespołu wybrała właśnie zabudowania dawnego sanatorium. Od tego czasu Karolin jest siedzibą zespołu, którą z biegiem lat znacznie rozbudowano. Powstała sala widowiskowa, garderoby, sale do ćwiczeń tanecznych i muzycznych. Europejskie Centrum „Matecznik Mazowsze” można zwiedzać tylko po uprzednim kontakcie z placówką.

Będąc w Karolinie warto objechać kompleks również od zachodniej strony, gdzie znajduje się jeden z najbardziej urokliwych pomników przyrody w naszej okolicy – zabytkowa aleja lipowa karolińska.

Aleja lipowa karolińska

UWAGA! Objeżdżając na około teren, na którym znajduje się sala widowiskowa Mazowsza, znajdziemy się na ul. Poziomki, którą biegnie niebieski szlak turystyczny, który zaprowadzi nas aż do Walendowa!

7. Las Młochowski

Między Podkową Leśną a Nadarzynem położony jest Las Młochowski. Jego nazwa, podobnie jak nazwa dwóch rezerwatów, które znajdują się w kompleksie leśnym w pobliżu Młochowa, jest pamiątką po czasach, gdy oba stanowiły całość, będąc częścią jednego, rozległego majątku. W trakcie II wojny światowej las młochowski był świadkiem potyczek między żołnierzami polskimi a niemieckimi. Oddziały polskich wojsk ukrywały się w tutejszym lesie zarówno podczas kampanii wrześniowej, jak w czasie powstania warszawskiego. Przypomina o tym kilka mogił wojennych umiejscowionych w różnych miejscach młochowskiego lasu, między którymi poprowadzona została historyczna Ścieżka Powstańców. Dziś Las Młochowski jest miejscem rekreacji i wytchnienia dla mieszkańców okolicznych miejscowości. Jadąc niebieskim szlakiem, bądźcie uważni na to, jak zmieniał się będzie charakter lasu. Miejscami będzie to grąd, czyli las liściasty z dużą liczbą dębów i grabów, w innych miejscach bór mieszany, gdzie obok drzew liściastych zobaczycie sosny, tam zaś gdzie teren będzie się nieco obniżał dostrzeżecie drzewa charakterystyczne dla lasu łęgowego, czyli jesiony, olsze i topole.

UWAGA: Do Lasu Młochowskiego wjeżdżamy niebieskim szlakiem, którym dojeżdżamy aż do Walendowa! Dlatego prosimy bacznie śledzić oznaczenia szlaku, gdyż jego przebieg nie jest uwzględniony w Google Maps, tak więc nie mogliśmy nanieść go na mapkę. Polecamy za to ściągnięcie aplikacji Szlaki Mazowsza, z której pomocą będziecie mogli na bieżąco śledzić przebieg szlaku i swoją aktualną na nim pozycję.

8. Rezerwat Zaborów

Najciekawszym przyrodniczo fragmentem Lasu Młochowskiego położonym przy niebieskim szlaku jest fragment naturalnego grądu, czyli lasu liściastego, na terenie rezerwatu Zaborów. Duża liczba starych, dziuplastych drzew sprawia, że jest on atrakcyjnym siedliskiem dla dziuplaków, czyli ptaków zakładających gniazda w dziuplach starych drzew, takich jak dzięcioł średni, dzięcioł czarny czy muchołówka mała. Choć rezerwat jest zamknięty dla ruchu turystycznego, jadąc jego skrajem warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać. Choć jesienią ptaki odzywają się rzadko, przy odrobinie szczęścia można usłyszeć tu krótkie i wysokie głosy nawołujących się dzięciołów. Powołany, aby chronić ich siedliska, rezerwat utworzony został w 1977 r., a Inicjatorem jego powstania był mieszkaniec Podkowy Leśnej Witold Tyrakowski – działacz na rzecz ochrony, autor publikacji krajoznawczych oraz popularyzujących wiedzę o przyrodzie i konieczności jej ochrony. Dziś rezerwat nosi jego imię.

9. Nadarzyn

Przeprowadzone w 2006 r. badania archeologiczne oraz wzmianki w dokumentach świadczą, że dzieje Nadarzyna sięgają XV w., czyli okresu Księstwa Warszawskiego. Należąca do rodziny Nadarzyńskich osada, położona w atrakcyjnym miejscu, bo przy trakcie handlowym między Warszawą a Rawą Mazowiecką, otrzymała od Bolesława IV przywilej lokacji miasta już w 1453 r. Pięć lat później rozpoczęła się budowa pierwszego, drewnianego kościoła pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny i św. Leonarda Wyzwoliciela. Józef Łukasiewicz w „Krótkim opisie historycznym kościołów parochialnych w dawnej dyecezyi poznańskiej” (1863) pisał:

Uposażeniem kościoła prócz folwarku w Nadarzynie, złożonego z dwóch łanów roli, łąk i ogrodów, były dziesięciny ze wsi Walendów, Rusiec, Żabieniec, Stara Wieś, Duniewice, Mroków, Wólka Mikołajewska. Posiadał także kościół ten rozmaite legaty. Tak  np.  w  roku  1637  Stanisław  Strzałkowski  zapisał  mu 200 ówczesnych złotych na chorągiew, na której miało być odmalowane  Zmartwychwstanie  Pańskie.  Prócz  kościoła parochialnego  w  Nadarzynie  była  jeszcze  w  tej  parochii w roku 1603 kaplica we wsi Ruścu, należącej wówczas do Mikołaja Zielińskiego, wojewodzica płockiego. Odprawiał w niej niekiedy nabożeństwo proboszcz nadarzyński.

W 1661 r. starosta wyszogrodzki Michał Karnkowski zapisał dobra nadarzyńskie Towarzystwu Jezusowemu, ale po kasacji zakonu włości kilka razy zmieniały właścicieli. Fundatorem obecnego kościoła pw. Św. Klemensa Papieża i Męczennika był kasztelan dworski a w późniejszym okresie Prezes Senatu hrabia Adam Tomasz Ostrowski, jeden z właścicieli Nadarzyna. Autorem projektu ukończonego w 1806 r. kościoła był architekt Jakub Kubicki, autor projektu słynnych Arkad Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie, zespołu pałacowego w Młochowie, a także zajazdu nadarzyńskiego, w którym gościł ponoć w 1809 r. przed bitwą raszyńską książę Józef Poniatowski.

Wewnątrz kościoła znajduje się między innymi epitafium hrabiego Ostrowskiego, który po śmierci w 1817 r. został pochowany w nadarzyńskiej świątyni, na którym w 1994 r. odkryto inskrypcje pozostawione tu przez jeńców wziętych do niewoli w trakcie Powstania Listopadowego, którzy najwidoczniej byli w nadarzyńskim kościele więzieni. Z kolei represje carskie po powstaniu styczniowym pozbawiły w 1864 r. Nadarzyn praw miejskich.

Z Nadarzyna kierujemy się cały czas niebieskim szlakiem aż do Walendowa. Tuż za osiedlem, które mijać będziemy z lewej strony, znajduje się większe skrzyżowanie z ul. Nad Utratą, na którym skręcamy w prawo. Klasztor znajdował się będzie po prawej stronie drogi. UWAGA! Na wspomnianym skrzyżowaniu opuszczamy niebieski szlak, który szedł będzie prosto, podczas gdy nasza trasa odbija w prawo!

10. Klasztor w Walendowie

Kaplica na terenie Zgromadzenia

W XII tomie wydanego w 1892 r. „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego” pod hasłem Walendów znajdziemy informację o istniejącym tu folwarku, wsi i młynie wodnym należącym do Konopki. Walendów był niewielką wsią. W 1827 r. mieszkało tu 180 mieszkańców, w roku wydania słownika niewiele więcej – 307. Pod koniec XIX w. hrabia Gustaw Pieździerski, ówczesny właściciel folwarku, podarował go siostrom zakonnym ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, które w pobliskich Derdach prowadziły zakład wychowawczy. W nowej lokalizacji siostry rozpoczęły budowę nowej siedziby dla zakładu, który ostatecznie przeniósł się do Walendowa w 1913 r. W kolejnych latach na jego terenie wybudowany został również budynek klasztoru, a w latach 30. kaplicę. Od 1936 r. na terenie zakładu działała prowadzona przez siostry Penitencjarna Kolonia Rolna, która zajmowała się edukacją i resocjalizacją kobiet więźniarek. W sierpniu 1944 r., kiedy w Pruszkowie powstał obóz dla przymusowo wysiedlonych z walczącej stolicy, zakład w Walendowie stał się schronieniem dla wypędzonych. Siostry z tutejszego zakładu zaangażowały się również w pomoc bezpośrednio na terenie obozu, udzielając wsparcia więźniom i ratując ich od wywózki. W 1952 zakład przekształcono w Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych Kobiet – Chorych Psychicznie.

Spod klasztoru wracamy się z powrotem ul. Nad Utratą, którą jedziemy cały czas prosto aż do wiaduktu nad Aleją Katowicką.

11. Stawy w Walendowie

Stawy hodowlane w Walendowie, wcześniej będące częścią folwarku, dziś pełnią funkcję Rybackiego Zakładu Doświadczalnego prowadzonego przez Instytut Rybactwa Śródlądowego, to jeden z kilku kompleksów stawów rybackich zasilanych wodami Utraty. I to jeden z najcenniejszych, bowiem znajduje się tutaj jedna z nielicznych w okolicy koloni mew śmieszek, które licznie odwiedzają nawet miejskie parki, ale do wyprowadzenia lęgów potrzebują wysp lub częściowo zalanych trzcinowych wysepek. Choć stawy są niedostępne dla zwiedzających, wiosną wprost z wiaduktu można podpatrywać tu z pomocą lornetki widowiskowe gody, a w późniejszym okresie karmienie młodych. Będąc w pobliżu stawów, warto zadzierać wysoko głowę, bowiem stawy te upodobały sobie bieliki – jedne z naszych ptaków drapieżnych w Polsce, które chętnie polują tu na ryby i ptactwo.

Bielik

Aby kontynuować trasę należy przejechać przez wiadukt i kierować się cały czas prosto, mijając po lewej stronie hale targowe. Za mostkiem nad Utratą znajdują się dwa wjazdy na gruntowe drogi. Polecamy wjechać w ten drugi. Droga – miejscami błotnista – biec będzie granicą podmokłych łąk aż do zalewu w Komorowie.

12. Dolina Utraty

Za kilkadziesiąt metrów i przejeżdżając przez mostek na Utracie ponownie skręcamy w prawo w polną drogą prowadzącą w dół rzeki w kierunku zalewu w Komorowie urokliwą doliną Utraty. Ścieżka prowadzi na skraju podmokłych łąk i trzcinowisk, poprzecinanych licznymi kanałkami, które zasilane są wodą dzięki bobrowym tamom na Utracie. Warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać śpiewu ptaków – charakterystycznie odzywającej się kukułki i wilgi, dobiegających z trzcinowisk głosów trzcinniczka, trzciniaka, rokitniczki i brzęczki, a popołudniem i wieczorem buczenia bekasa kszyka. Taki krajobraz – turzycowisk i okresowo zalewanych łąk poprzecinanych olsowymi zagajnikami – rozciągał się niegdyś wzdłuż całego biegu rzeki. Teraz to rzadkość. W ciągu ostatnich stu lat dolina Utraty została w większości jej biegu osuszona, a rzeka uregulowana.

13. Zalew komorowski

Widok z mostku na Utracie

Jadąc cały czas wzdłuż doliny Utraty dojeżdżamy do Zalewu Komorowskiego. Na początek warto spojrzeć na jego taflę z mostku znajdującego się przy ujściu Utraty. Naszym oczom ukażą się pięknie kwitnące od maja sierpnia grążele żółte. Zalew objeżdżamy jednak ścieżką prowadzącą od zachodniej („lewej strony”, patrząc z mostku), która doprowadzi nas do niebieskiego jazu spiętrzającego wodę na rzece. W jego okolicach już w XVIII w. mieścił się młyn, który mielił zboże dla majątku Komorów. Zalew, dziś miejsce rekreacji mieszkańców miasteczka, jest właśnie pamiątką po funkcjonującym do pierwszych lat po II wojnie młynie. Historia Komorowa sięga XV wieku, kiedy pojawiają się w rejestrach sądowych pierwsze wzmianki o osadzie i jej właścicielach – rodzinie Komorowskich. Majątek miał wielu właścicieli, wśród nich rodziny Chądzyńskich, Sobolewskich i Kaliszów. Do ostatnich dekad XIX stulecia, kiedy do osady zaczęli przybywać na willegatury pierwsi letnicy ze stolicy, Komorów pozostawał osadą stricte rolniczą.

Znad zalewu już prosta droga do Komorowa. Zbiornik objeżdżamy prawym brzegiem – przy końcu znajdują się wjazd w ul. Dziką, z której skręcamy w lewo w ul. Leśną, a następnie znów w lewo w ul. Sanatoryjną, która doprowadzi nas do Alei Starych Lip. Skręcamy w nią prawo i jedziemy aż do Pęcickiej, w którą skręcamy w lewo prosto do Pruszkowa.