menu

Drescher Kazimiera – tłumaczka przy obozowej komisji lekarskiej

Kazimiera Maria Drescher z d. Kulwieć, ps. „Zula” (ur. 1914, zm. 1985) – siostra operacyjna, żona lekarza Edwarda Dreschera ps. „Bogusz” (1912-1977), w czasie Powstania Warszawskiego współorganizatora i lekarza w szpitalu polowym przy ul. Hożej 53 oraz naczelnego chirurga batalionu „Zaremba”-„Piorun” w głównym punkcie opatrunkowym przy Poznańskiej 11, a w okresie od 10 VIII – 13 IX 1944 r. tłumaczka przy komisji lekarskiej w obozie Durchgangslager 121, skutecznie organizująca pomoc dla wypędzonych w obozie, m.in. umożliwiając im uzyskanie zwolnienia z obozu. 13 IX 1944 r. została aresztowana pod zarzutem nielegalnego udzielania pomocy i zesłana do obozu koncentracyjnego Auschwitz. 19 I 1945 r. udało jej się zbiec z transportu podczas ewakuacji obozu. Po wojnie mieszkała najpierw w Trójmieście, a potem w Szczecinie.

Sylwetka

Kazimiera DrescherKazimiera Drescher przed wojną ukończyła roczne szkolenie na siostrę operacyjną na oddziale chirurgii dziecięcej Kliniki Pediatrycznej Uniwersytetu Warszawskiego. We wrześniu 1939 r. pracowała jako pielęgniarka w Szpitalu Ujazdowskim. W działania konspiracyjne zaangażowała się w 1940 roku, początkowo w Związku Odbudowy Rzeczypospolitej, a następnie w Armii Krajowej w komórce zajmującej się legalizacją, wytwarzaniem i podrabianiem dokumentów. Mieszkała w Warszawie, ale na kilka dni przed Powstaniem przeniosła się do Podkowy Leśnej, gdzie mieszkali jej rodzice i przebywał jej 8-letni syn. Tam też rankiem 10 sierpnia dotarła do niej kartka z prośbą o ratunek, pisana przez jej kuzyna z obozu Dulag 121. Jeszcze tego samego dnia udało jej się dostać – bez przepustki, w pielęgniarskim fartuchu i z opaską czerwonego krzyża na ramieniu – na teren obozu i uzyskać pomoc dla kuzyna. Wtedy też zdecydowała się zaangażować w pracę w obozie. Udało się jej uzyskać przepustkę i przydział do pracy w charakterze tłumaczki przy niemieckiej komisji lekarskiej w hali nr 2. W opublikowanych po wojnie wspomnieniach (K. Drescher, Działalność polskiego sanitariatu i Komisji Lekarskiej w obozie Pruszków, Exodus. Ludzie i miasto po Postaniu 1944, t. 1, s. 56-81) wspominała:

Nim otrzymałam przepustkę – wydano mi ją wieczorem – kręcąc się po obozie w hali nr 2 natknęłam się na pielęgniarkę szukającą kogoś, kto mógłby przetłumaczyć jakąś sprawę obecnemu tam lekarzowi niemieckiemu. Pomogłam jej i po zakończeniu tłumaczenia usłyszałam od lekarza, że mam być jego tłumaczką. Lekarzem był szef późniejszej Wojskowej Komisji Lekarskiej Stabsarzt Adolf König.

Pracę Kazimiera Drescher rozpoczęła 11 sierpnia – w pierwszym dniu działania Komisji Lekarskiej. Do jej podstawowych obowiązków należało tłumaczenie słów osób stających przed komisją i przedstawiających swoją sprawę. W praktyce oznaczało to, że nie przekładała słów dosłownie, ale przedstawiała przypadek w taki sposób, aby zwiększyć szansę więźnia na uzyskanie zwolnienia, nierzadko dodając zmyślone diagnozy chorób, aby ten sposób przekonywać lekarza z komisji, że dany przypadek należy niezwłocznie skierować do szpitala.

Na ogół jednak odwoływanie się do ludzkich uczuć nie dawało efektu. Dużo lepiej służył temu żart, uśmiech i logiczne dowodzenie, że dany chory przysporzy tylko kłopotów Rzeszy. Nie bez znaczenia były także ładne buzie wielu sióstr. Toteż nasze urzędowanie musiało czasem dziwnie wyglądać. Polki uczesane, umalowane, żartujące z Niemcami, częstujące ich owocami, słodyczami, a bywało, że i wódką, tłumaczące prośby wysiedlonych jakby od niechcenia. W pierwszej chwili można było pomyśleć o nas niepięknie. Zdawałyśmy sobie z tego sprawę, ale mało nas to obchodziło. To ułatwiało nam robotę. Sztywną postawą, trzymaniem się z rezerwą mało co wskórałybyśmy. Utrzymywać Niemców w dobrych humorach – to było konieczne. W dni kiedy humor im nie dopisywał, trudniej było wyciągać ludzi na wolność, lekarze stawali się podejrzliwi, bezwzględni. […] Przez cały czas mej pracy w Komisji miałam przy sobie manierkę dobrej wódki i „krzepiłam” nią naszych lekarzy.

Do jej zadań należało także przedstawianie do zatwierdzania lekarzom niemieckim kartek z nazwiskami osób, które służyły jako przepustki uprawniające do przejścia do hali nr 2 (poruszanie się po terenie obozu bez zezwolenia było zabronione). Ponadto w czasie urzędowania komisji lekarskiej Kazimiera Drescher zajmowała się wpisywaniem nazwisk na listy zwolnionych i wypisywaniem indywidualnych zwolnień z obozu. Była też odpowiedzialna za załatwianie formalności związanych z zatwierdzaniem zwolnień w komendanturze Gestapo w „zielonym wagonie”.

Charakter pracy w komisji lekarskiej dawał duże możliwości udzielania pomocy więzionym. Sposobem przynoszącym najlepsze wyniki było fałszowanie list osób przeznaczonych do zwolnienia z obozu. Tłumaczki dopisywały do nich nazwiska osób zdrowych, którym ze względu na wiek bądź wygląd (na przykład osobom młodym podejrzewanym o udział w Powstaniu oraz osobom o ciemnej karnacji podejrzewanym o żydowskie pochodzenie) groziła śmierć lub deportacja do obozu koncentracyjnego. Należało  uchronić je przed koniecznością stawienia się przed komisją. Było to jednak niezwykle ryzykowne, ponieważ praca polskiego personelu podlegała kontroli Niemców.

Jaka była technika tego zwalniania? Bardzo prosta, wprost bezczelna i może dzięki temu udawało się. Siostry krążące po obozie dostarczały na świstkach papieru dane dotyczące ludzi, których miałyśmy wyciągnąć na wolność. […] Stosy tych kartek leżały koło każdej z nas zupełnie jawnie na stole. I właśnie ta jawność zapewniała nam bezpieczeństwo. Gdy lekarz zainteresował się tymi kartkami można było zawsze tłumaczyć, że to spisy osób czekających na zwolnienie na przejście do hali nr 2. Niemcy przyjmowali takie tłumaczenie za dobrą monetę, nie spodziewając się aż takiej bezczelności. Z kartek tych przepisywałyśmy dane na listy chorych kierowanych do szpitala. Każda tłumaczka miała swój sposób wpisywania tych lewych osób. Ja wpisywałam te osoby w ten sposób, że gdy pod numer 11 miałam już wpisanego oficjalnego chorego, następnego oficjalnego wpisywałam pod pozycję 13, a pod numer 12 wpisywałam „lewą” osobę. Wpisywałam etapami: nazwisko pod 13, nazwisko pod 12, potem imiona i tak do końca rubryk. W ten sposób pozycja 13 była wcześniej wypełniona niż 12. Ten system zabezpieczał mnie w pewnym stopniu przed kontrolą lekarza, gdyż mogłam tłumaczyć, że lewy chory już przeszedł przez Komisję, a niedokończony wpis jest wynikiem pośpiechu i zamętu, w którym pracuję.

Kazimiera Drescher cieszyła się ogromnym zaufaniem zarówno wśród więźniów jak i członków personelu obozowego. Choć oficjalnie przełożoną polskiego personelu była Jadwiga Kiełbasińska, to do niej, jako do „Frau Doktor”, kierowano często sprawy wymagające szczególnej uwagi. Sama Drescher o swoim przydomku pisała skromnie:

W obozie specjalnie stwarzałam pozory, że jestem lekarzem. Ułatwiało to pracę, więcej liczono się z moimi słowami. Polacy mówili do mnie „pani doktor”, Niemcy „Frau Doktor”. Frau Doktor to i pani doktorowa i pani doktor. Nie protestowałam, ale sama mówiłam o sobie, że jestem pielęgniarką. To też niezupełna prawda, ale jak inaczej mogłam zostać pielęgniarką-tłumaczką przy komisji lekarskiej?

W zachowanych relacjach oraz wspomnieniach dotyczących pracy polskiego personelu w obozie Dulag 121 zapisała się jako osoba o nieposzlakowanej opinii i dużym doświadczeniu. Anna Danuta Sławińska, tłumaczka przy komisji lekarskiej, w tomie „Kiedy kłamstwo było cnotą. Wspomnienia z pracy w obozie przejściowym w Pruszkowie 2 IX 1944-16 I 1945” pisała:

Między Klennerem i Königiem siedzi zazwyczaj „siostra” Zula (Kazimiera Drescher), nazywana Frau Doktor. Smukła postać z przewieszoną przez ramię konduktorką została mi w pamięci jeszcze z sierpnia. Jej przystojna i sympatyczna twarz kojarzy mi się z obozem. Pogodna, inteligentna, pełna życia, najwięcej chyba umie i może zrobić. Widać, że Niemcom trudno odmówić jej czegokolwiek.

Członkowie Komisji Lekarskiej: Kazimiera Drescher (z lewej), Stabsarzt Peter Klenner (w środku), urszulanka s. Alicja Tyszkiewicz (z prawej).
Członkowie Komisji Lekarskiej: Kazimiera Drescher (z lewej), Stabsarzt Peter Klenner (w środku), urszulanka s. Alicja Tyszkiewicz (z prawej).

Kazimiera Drescher faktycznie miała dobrą opinię zarówno wśród niemieckich lekarzy z komisji lekarskiej, jak i w obozowym Gestapo, co ułatwiało jej podejmowanie nielegalnych działań. Swoją pozycję wykorzystywała także, aby pomóc polskiemu personelowi. Między innymi to jej interwencja u Obersturmbahnführera Heinricha Diehla, szefa obozowego Gestapo, uratowała przyłapaną na nielegalnym udzielaniu pomocy sanitariuszkę Bognę Kurnatowską od wywózki do Niemiec. Kazimiera Drescher pomogła też wyciągnąć z grupy mężczyzn oczekujących w hali nr 6 na transport na przymusowe roboty lub do obozu koncentracyjnego satyryka Eryka Lipińskiego. Dzięki jej poparciu u niemieckich lekarzy został on włączony w skład polskiego personelu jako noszowy i współpracował później z Kazimierą Drescher przy zwalnianiu z obozu osób zasłużonych dla polskiej kultury i nauki. Według relacji Lipińskiego to właśnie Kazimiera Drescher wystarała się u lekarza niemieckiego Petera Klennera o zwolnienie byłego prezydenta Polski, Stanisława Wojciechowskiego i jego żony. Wiele osób zwracało się do niej z prośbą o pomoc w uzyskaniu zwolnienia także drogą listowną. W Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów zachował się list z prośbą o szczególne „zaopiekowanie się” osobami ze świata artystyczno-literackiego pisany przez Jarosława Iwaszkiewicza, a w Muzeum Powstania Warszawskiego przekazany przez rodzinę Kazimiery Drescher zbiór jej korespondencji, między innymi z Marią Tietzową, Marią Szczygłową czy Ireną Donde.

List Jarosława Iwaszkiewicza do Kazimiery Drescher Z prośbą o szczególne „zaopiekowanie się” osobami ze świata artystyczno-literackiego, 11 IX 1944 r. Zbiory Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku

Patrz: Korespondencja ze zbiorów Kazimiery Drescher

W sierpniu 1944 r. Kazimiera Drescher dwukrotnie uczestniczyła w wyjazdach do apteki Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, skąd przywożono leki, narzędzia medyczne i materiały opatrunkowe na potrzeby obozu. 25 sierpnia pomagała również w ewakuacji Szpitala Dzieciątka Jezus, który przez obóz Dulag 121 ewakuowano do Częstochowy, dokąd przybył 28 sierpnia, a także w ewakuacji Zakładu dla sierot im. ks. Boduena, który ewakuowano bezpośrednio do Centralnej Doświadczalnej Stacji Jedwabniczej w Milanówku.

Początkowo Kazimiera Drescher działała na terenie obozu na własną rękę, ale począwszy od 30 sierpnia pracowała z ramienia Delegatury Rządu RP na Kraj. O jej związkach z Delegaturą wiedział jedynie prezes pruszkowskiej delegatury RGO ks. Edward Tyszka i płk Zygmunt Marszewski, ówczesny komendant Podokręgu Zachód Obszaru Warszawskiego AK, który kontaktował się z nią z jej ramienia. Z Delegatury, a także od osób prywatnych otrzymywała żywność i pieniądze na alkohol dla niemieckich lekarzy, a także skromne ilości leków i środków opatrunkowych dla obozu.

5 września, na prośbę prezesa pruszkowskiej delegatury RGO, ks. Edwarda Tyszki, Kazimiera Drescher pełniła funkcję tłumaczki podczas inspekcji gen. von dem Bacha w obozie. Ze strony polskiej w rozmowie z von dem Bachem uczestniczyli: ks. Edward Tyszka, Jadwiga Kiełbasińska oraz tłumaczka komisji lekarskiej siostra urszulanka „Alicja” Tyszkiewicz. W czasie inspekcji w hali nr 2, gdy generał zapytał o zaopatrzenie sanitarne obozu, Kazimiera Drescher otwarcie odpowiedziała, że w obozie brakuje leków, narzędzi i instrumentów medycznych.

Gdy sprawa obozu w Pruszkowie zyskała rozgłos na arenie międzynarodowej, obozowe Gestapo zażądało od Kazimiery Drescher podpisania oświadczenia o dobrym traktowaniu wysiedlonej ludności na terenie obozu. Dwukrotnie wzywana do „zielonego wagonu” odmawiała podpisania tekstu w kształcie przedstawionym przez Niemców. Ostatecznie, razem z przedstawicielami polskiego personelu, siostrą „Alicją” Tyszkiewicz, ks. Edwardem Tyszką i kierowniczką kuchni Marią Ewą Bogucką, Kazimiera Drescher podpisała się pod ułożonym przez stronę polską oświadczeniu o warunkach panujących w obozie jako Maria Drescherowa. W prasie „gadzinowej” ukazał się jednak zmieniony tekst z zachowaniem imion i nazwisk członków polskiego personelu.

8a Oswiadczenie oryginal

Powyżej Rękopis oświadczenia o warunkach panujących w obozie Dulag 121 w brzmieniu przygotowanym przez polski personel obozu. Zbiory Muzeum Powstania Warszawskiego

Na terenie obozu Kazimiera Drescher współpracowała z wieloma osobami, jednak ze względu na często nielegalny charakter ich działań, nie wszystkich współpracowników znała z nazwiska. We wspomnieniach wymieniła między innymi lekarzy:  dr Jadwigę Oszkielową, dr Annę Margolis, dr Zofię Grzegorczykową, dr Janinę Węgierównę, dr. Bolesława Marzinka, dyplomowane pielęgniarki: Zofię Łyźwiańską, Zofię Makowską, Aleksandrę Graczykowską, Janinę Zawiślak, siostry: Marylę Pilitowską, Hannę Chomiczową, panią Gutnerową, Hannę Szukiewicz, Marię Kwaśniewską-Koźmińską, panią Gruszczyńską, Bognę Kurnatowską, Zofię Sokołowską i Danutę Leśniewską-Sławińską, a spośród sanitariuszy Eryka Lipińskiego, Władysława Wyszyńskiego i pana Kowalskiego.

13 września na skutek donosu działającej na terenie obozu konfidentki Gestapo Janiny Jodzewicz (bądź Jadzewicz) została aresztowana w domu rodziców w willi „Słonko” w Podkowie Leśnej przy ulicy Borsuczej 18. Wraz z tłumaczką Janiną Jakubowską (w czasie wojny ukrywała się pod nazwiskiem Urbańska) i sanitariuszem Władysławem Wyszyńskim, aresztowanymi tego samego dnia na terenie obozu, została osadzona w więzieniu Gestapo w Pruszkowie. Oskarżeni o nielegalne wyciąganie ludzi z obozu i przynależność do Armii Krajowej zostali po kilku dniach śledztwa wysłani do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie dotarli 17 września 1944 wraz z 3019 innymi więźniami obozu Dulag 121. Kazimiera Drescher otrzymała numer 88687. W obozie Auschwitz przebywała do stycznia 1945 r., do momentu ewakuacji obozu. 19 styczniu 1945 r. zbiegła z transportu ewakuacyjnego we wsi Poręba koło Pszczyny. Po wojnie mieszkała najpierw w Trójmieście, a potem w Szczecinie. Zmarła w 1985 roku w Warszawie.

Przy opracowywaniu hasła korzystaliśmy z:
Drescher K., Działalność polskiego sanitariatu i Komisji Lekarskiej w obozie Pruszków, [w:] Exodus. Ludzie i miasto po Powstaniu 1944, t. 1.
Drescher K., Wróciłam, Warszawa 2017.
Lipiński E., Pamiętniki, Warszawa 1990.
Sławińska A. D., Kiedy kłamstwo było cnotą. Wspomnienia z pracy w obozie przejściowym w Pruszkowie 2 IX 1944-16 I 1945, Warszawa 2015.

Powiązane hasła