menu

25 LIP

25 LIP

1898

Korespondencja z Pruszkowa i okolic z „Kurjera Warszawskiego” z 25 maja 1898 roku:

  • Zbudowana przed miesiącem bocznica kolejowa dla cegielni „Krosna”, br. Behme, jest już czynną, dostarcza dziennie przecięciowo po 20 wagonów cegły dla Warszawy via Pruszków.
  • Druga podobna bocznica kolejowa zbudowaną została na 3 wiorście linji „Józefowskiej”, lecz nie jest jeszcze otwartą dla ruchu. Bocznica ta jest zbudowaną wyłącznie na użytek cegielni „Moszna”, p. Krzywoszewskiej! Okolice Pruszkowa zaczęły tak dużo wyrabiać cegły i wysyłać ją w tak wielkiej ilości do Warszawy, że kolej Wiedeńska codziennie z Pruszkowa wysyła umyślny pociąg ładowany li tylko cegłą.
  • Zamierzona w Pruszkowie straż ogniowa ochotnicza, zapewne nie tak prędko zaprowadzoną zostanie. Na płacenie składek przystali wszyscy inteligentniejsi posiadacze nieruchomości, natomiast chłopi wprost są przeciwni założeniu tak pożytecznej instytucji, t. j. właściwie nic przeciwko temu nie mają, a tylko nie chcą się zgodzić na opłaty.
  • Kolej Wiedeńska dla bezpieczeństwa zabudowań warsztatowych w Żbikowie, świeżo sprowadziła 4 sikawki, 2 kołowe konne, 4 „ekstinktory”, 20 beczek do ważenia wody, odpowiednią ilość toporów, drabin i t.p. Brak tylko odpowiedniego kierownika, więc na wypadek pożaru, zapewne nie wiele by pożytku było z tego taboru, przy nieumiejętnej obsłudze niewyćwiczonych robotników.

1923

25 lipca 1923 roku pracownicy zatrudnieni przy odbudowie Warsztatów Kolejowych w Żbikowie porzucili pracę. Rozpoczął się strajk. 1923 był rokiem poważnego kryzysu gospodarczego wywołanego hiperinflacją. Moc nabywcza obowiązującej do 1924 roku marki polskiej spadała z tygodnia na tydzień. Fala strajków przetoczyła się także przez Pruszków. 5 sierpnia „Echa Pruszkowskie” pisało:

Fala strajków jaka w ubiegłym miesiącu przeszła przez kraj nasz nie ominęła i Pruszkowa, gdzie zastrejkowali robotnicy w fabryce Stowarzyszenia Mechaników Polskich z Ameryki; przebieg strajku był zupełnie spokojny i dość szybko został zlikwidowany. Akcję tę trudno nazwać strejkiem ekonomicznym skoro robotnikami są współwłaściciele-akcjonariusze tej fabryki, a akcjonariuszami Stowarzyszenia wyłącznie robotnicy. Przy budowie warsztatów kolejowych prowadzonych przez firmę Malinowski i Kiełbasiński zastrajkowało 210 robotników w dn. 25 lipca; porzucenie pracy robotnicy motywują warunkami ekonomicznymi. Robotnicy murarscy z Lubelskiego zajęci przy budowie kościoła w Pruszkowie pod wpływem akcji miejscowych murarzy porzucili pracę i wyjechali. Przerwa w robotach nad wykończeniem nawy wpłynie bardzo ujemnie na upragniony przez wiernych termin przeniesienia nabożeństwa do nowego kościoła z prowizorycznej ciasnej, dusznej, a nawet w niedalekiej przyszłości grożącej zawaleniem drewnianej kaplicy. Smutna ta akcja strajkowa dowodzi zaniku kryterium etycznego: budowa kościoła nie jest aferą kapitalistyczną i winna być z innego punktu widzenia traktowaną.

1933

25 lipca 1933 roku koło północy przy ul. 3 Maja w Pruszkowie nieznani sprawcy zamordowali wiceburmistrza Pruszkowa Stanisława Berenta – działacza robotniczego związanego z partiami socjalistycznymi. Podczas strajków w latach 1905-1907 Berent, wówczas pracownik Fabryki Ołówków St. Majewski i S-ka, agitował wśród robotników i włościan, za co został zesłany przez władze carskie na katorgę do Tomska, gdzie przebywał do 1911 r. Był zaangażowany w działalność polityczną w ramach Socjaldemokracji Królestwa Polskiegi i Litwy oraz Towarzystwa Kooperatystów. W międzywojniu pracował m.in. jako zawiadowca stacji, a w późniejszym okresie jako technik dentystyczny. W 1926 r. zorganizował w Pruszkowie komórkę PPS-Lewicy, z której został jednak wykluczony w 1933 r. Wstąpił wówczas do Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy. Od 1927 roku do śmierci zasiadał także w Radzie Miejskiej. Sprawa zabójstwa pruszkowskiego wiceburmistrza stała się głośna w międzywojniu. 27 lipca 1933 r. reporter „Nowin Codziennych”:

W związku z tragiczną śmiercią wiceburmistrza Berenta krążą po mieście najrozmaitsze mniej lub więcej prawdopodobne wersje. Pewna wydaje się tylko ta, że nie był to mord rabunkowy, gdyż przy ś.p. Berencie znaleziono 180 zł gotówką oraz sztabki złota i srebra, które zmarły, będąc z zawodu technikiem dentystycznym, nabył w Warszawie.

Skip to content